TOM 6/ ZASADY: KONIECZNOŚĆ WIEDZY O ZASADACH ŻYCIA DUCHOWEGO

KONIECZNOŚĆ WIEDZY O ZASADACH ŻYCIA DUCHOWEGO

1. Uwagi wstępne. Współczucie dla spragnionych pokarmu duchowego
Żal mi rzeszy, albowiem już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść (por. Mt 15, 32). Pod podanym tytułem [ogólnym: Nauki o życiu duchownym} znajdą czytelnicy szereg artykułów z dziedziny życia duchownego. Nie będą to rzeczy nowe, których by nie znaleźli w dziełkach ascetycznych; dla niejednych przecież będą nowymi, tak z powodu braku odpowiedniej książki pod ręką, z braku czasu do czytania dłuższych rozpraw, omawiających sprawy duszy, jak również z powodu trudności zrozumienia, wymagającego często pewnego przygotowania teologicznego. Wiedząc, jak dusze stojące bliżej Karmelu spragnione są tego rodzaju nauk i łaknące chleba Bożego, podawać będziemy ten pokarm duchowny w szeregu po sobie następujących artykułów, z których każdy będzie się wiązał z poprzednim, tworząc przez to dalszy ciąg nauki [...].

2. Jaki jest najczęściej spotykany stan dusz pobożnych?
Wiele osób pragnie być pobożnymi, żyć życiem duchownym, doskonałym. Pociąga je do tego pobożność i przykład drugich, książki duchowne, żywoty Świętych, które przeczytały, nauki głoszone w kościele; często też w swej duszy czują pragnienie służenia Bogu, mają do tego pociąg wewnętrzny; usposobienie cichej i łagodnej natury pcha je do szukania tego wewnętrznego pokoju, jaki zapewnia prawdziwa pobożność. Zabierają się do tego życia, naśladując wzory, jakie widzą u innych osób pobożnych, poświęcając czas na dłuższe modlitwy; nie braknie ich więc w kościele na Mszy świętej, spowiadają się częściej, przystępują do Komunii Świętej, nawet codziennie. W początkach zwykle znajdują w tych ćwiczeniach wielką pociechę, niepocieszone są, gdy ich kiedy konieczność zmusi opuścić jakąś z tych praktyk.
Z biegiem czasu spostrzegają jednak, że nie sama pociecha jest w takim życiu; przychodzą roztargnienia, oschłości, odczuwają budzącą się zmysłowość, która chwilowo uśpiona atakuje je w gwałtowny sposób; źródła uczuciowego nabożeństwa wysychają, a co smutniejsze, te same błędy i upadki powtarzają się z dnia na dzień. I są te dusze jak sierotki. Pan Bóg zaczyna się im wydawać daleki, spowiednik surowszym lub obojętnym, droga coraz cięższa i ciemniejsza. Po wielu nieraz latach nie ruszyły z miejsca, stają się mniej doskonałe, niż były w początkach; słyszą
nauki i zachęty, lecz mimo wszystko obracają się w tym samym kółku. Stąd, co na początku cieszyło, teraz zaczyna je smucić, użalają się na swój stan duchowny, szukają nowych rad, zmieniają spowiedników w nadziei, że nowy popchnie je w dalszą drogę. Widząc jednak, że i przy nowym kierowniku, starym torem wóz się toczy i droga na lepszą się nie zmienia, poddają się zniechęceniu. W ciągłym wewnętrznym pozostając zastoju, poczynają jednym okiem spoglądać na niebo, a drugim na świat, czują żal cichy i do Boga i do świata, że spotkał je zawód. Stają przez to na rozdrożu i może by wróciły do światowej służby, gdyby ich pewien lęk i przyzwyczajenie nie powstrzymywało; nie będąc uwikłane w okazje światowe, a w głębi duszy słysząc głos łaski, nie rzucają się jeszcze w objęcia grzechu.

3. Jaka jest tego dosyć powszechnego stanu przyczyna?
Wymienia ją krótko św. N. O. Jan od Krzyża, pisząc co prawda dla dusz już bardziej oświeconych: „Boli serce widzieć tyle dusz, uposażonych przez Boga zdolnością i łaską dążenia naprzód, jak poprzestają na niskim sposobie obcowania z Bogiem, przez to, że nie chcą, czy nie umieją, czy nie mają, kto by im wskazał drogę i pouczył, jak wyrwać się z tych początków". I w innym miejscu również pisze: „Nie ma dla duszy cięższego i przykrzejszego stanu nad ten, w którym nie rozumie siebie samej i nie znajduje, kto by ją rozumiał". Otóż przyczyną tego stanu, zwłaszcza u osób w świecie żyjących, jest najpierw brak odpowiedniego przygotowania do życia duchownego. Ileż to jest między tymi pobożnymi osobami takich, które nie znają zasadniczych prawd katechizmu, nie rozumieją znaczenia wyrazów w Modlitwie Pańskiej lub w Wierze, które codziennie bezmyślnie powtarzają; nauka o łasce, o wierze, nadziei i miłości, o sakramentach i ich skuteczności jest dla nich najczęściej nieznanym jeszcze abecadłem. Tak poprzestają na pewnych formach i praktykach zewnętrznej pobożności, nie domyślając się nawet, że brak jest podstawy. Stąd z wielkim nakładem budują duchowy budynek, który nie mając fundamentu lub bardzo słaby, w miarę, jak się wznosi, nie może utrzymać nałożonego ciężaru i rysuje się lub wali z wielkim bólem i z wielkim zawodem tych, którzy go budowali.
„Albowiem kto z was, jeśli chce zbudować wieżę, pierwej nie usiądzie i nie obliczy nakładów, których potrzeba, czy ma na dokonanie. Aby gdy założył fundament, a nie mógł dokończyć, wszyscy patrzący nie zaczęli się śmiać z niego, mówiąc: «Iż ten człowiek począł budować, a nie mógł dokończyć»" (Łk 14, 28). Życie więc pobożne należy budować przede wszystkim na głębokiej znajomości prawd Bożych, zawartych w katechizmie; te bowiem prawdy są fundamentem; bez nich cały nakład będzie bezcelowy, życie pobożne będzie powierzchowne i płytkie, bo jego fundamenty będą na piasku. Niezbędną jest również rzeczą dla tych, co duchowo żyć pragną, żeby mieli jasne pojęcie, do czego dążą i czego chcą. Powinni przeto znać podstawowe zasady życia duchownego, inaczej nie zrozumieją duchownych książek, nie zrozumieją spowiednika, nie znajdą możności przedstawienia stanu swej duszy, i stąd najlepsze nawet kierownic¬two nie przyniesie skutku. Doświadczenie uczy, że brak tych podstawowych wiadomości utrudnia, jeśli nie uniemożliwia duszom postęp, nie mając bowiem dostatecznego pojęcia, czynią wielkie wysiłki, a owoce są małe, i sama pobożność staje się dla tych dusz czymś nieuchwytnym.

Co będzie przedmiotem nauk duchownych? Treścią zapoczątkowanych nauk będą: a) początki życia nadprzyrodzonego, b) istota życia chrześcijańskiego, c) doskonałość życia chrześcijańskiego, d) obowiązek dążenia do doskonałości, e) środki do doskonałości prowadzące.
Zasady życia duchownego i nadprzyrodzonego nie są wynalazkiem ludzkim, lecz opierają się na nauce objawionej przez Boga i opartej na Ewangelii. Nie są one wyłącznością dusz wybranych, lecz przeznaczone są dla wszystkich ludzi, tak jak doskonałość i dążenie do niej jest powinnością wszystkich chrześcijan. Jedna zaś dusza doskonała więcej chwały Bogu przyniesie niż całe legiony dusz obojętnych i letnich. Że zaś doskonałość życia duchownego jest skutkiem tak Bożego działania w duszy, jak równocześnie współdziałania duszy z łaską, przeto każdemu zależeć powinno na tym, aby poznał swój organizm duchowny i nadprzyrodzony, starał się go rozwijać i doskonalić, używając do tego środków, zwal¬czając przeszkody i pomnażając w sobie życie nadprzyrodzone.
Tych parę słów wystarczająco dowodzi potrzebę zapoznania się z zasadami życia duchownego. Gdyby je dostatecznie znano, pewno byłoby mniej krzywizn [...] na drodze do Boga, byłoby natomiast wśród rzeszy pobożnych wiele dusz wewnętrznych i doskonałych, byłoby więcej pociechy Kościołowi i chwały Jezusowi. To jest pobudką jedyną tych duchownych artykułów: [...] Bogu na chwalę, duszom ku świętości!

GK(1928)109-112