TOM 6/ ZASADY: ŻYCIE CHRZEŚCIJAŃSKIE I TRÓJCA PRZENAJŚWIĘTSZA

ŻYCIE CHRZEŚCIJAŃSKIE I TRÓJCA PRZENAJŚWIĘTSZA

Największe szczęście i łaskę dał nam Bóg, powołując nas do wiary świętej i czyniąc nas chrześcijanami. Za mało jednak oceniamy tę łaskę i chodząc w pełni światła, nie zdajemy się nawet go widzieć, podobni do [człowieka] zaspanego, który z trudem przeciera oczy, dziwiąc się, że świeci słońce. Pracuj¬my przeto póki mamy dzień jasny (por. J 12, 35 n.), byśmy gdy noc zapadnie, nie zaleźli się z próżnymi rękoma.

1. Wdzięczność Trójcy Najświętszej
Chrzest otrzymaliśmy w Imię Trójcy Najświętszej. „W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego" spłynęła woda po naszej głowie i przez odradzającą łaskę staliśmy się dziećmi Boga. Stąd przez chrzest wchodzimy w rzeczywisty i rodzinny stosunek z Trójcą Najświętszą, wszystkie Trzy Osoby Boskie uważają nas za wspólne dzieło swej miłości i Imię swoje na duszy naszej wypisały. Cała Trójca Święta udziela się nam, jak ojciec i matka najczulsza udzielają się dziecku.
Niechże i dziecko nie zapomina w każdym momencie głosić: Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu.

2. Chrześcijanin - dzieckiem Ojca
Jest chrześcijanin uprzywilejowanym dzieckiem Ojca niebieskiego, od którego wszelkie ojcostwo bierze imię (por. Ef 3, 15); przeto jak dziecko, może i powinien, zwracać się z całym zaufaniem do Boga, wzywając Go tym słodkim imieniem, Ojcze! Bóg Ojciec podoba sobie w tym wezwaniu, a jeszcze więcej podoba sobie w dziecku, widząc w nim swoje podobieństwo, i jak spoglądał na Syna swego Jednorodzonego, w którym sobie upodobał (por. Mt 3, 17), tak spogląda i pieści te dzieci (por. Iz 66, 12), które Syn Jego mu przysposobił, gotując im chwałę od założenia świata (por. Mt 25, 34). Stąd św. Paweł z miłością i synowskim uniesieniem woła: „Zginam kolana moje przed Ojcem Pana naszego Jezusa Chrystusa, od którego wszelkie ojcostwo na ziemi i w niebie bywa nazwane" (Ef 3,14-15).
Wszystko stworzenie w pewnej mierze uczestniczy w synostwie swego Stwórcy: Jest bowiem Bóg Ojcem stworzeń przez podobieństwo śladu, czyli znaku, w którym się zaznaczyła Jego potęga. Stąd mówi Job o Bogu jako o Ojcu deszczu: Któż jest ojcem deszczu i kto zrodził krople rosy? (por. Hi 38, 28). Jest Bóg Ojcem stworzenia rozumnego przez podobieństwo obrazu swego, który w nim umieścił: „Czyż nie On jest Ojcem twoim, który cię posiadł i uczynił, i stworzył cię?" (Pwt 32, 6).

W wyższy i nadprzyrodzony sposób jest Bóg Ojcem przez podobieństwo łaski, jaką ich ozdobił; ci nazywają się synami przysposobienia, dziećmi upodobania: „Sam Duch daje świadectwo duchowi naszemu, że jesteśmy synami Bożymi, jeśli zaś synami, to i dziedzicami" (Rz 8,16-17). Wreszcie jest Ojcem wybranych, których już tuli do serca ojcowskiego w domu, gdzie jest mieszkań wiele (por. J 14, 2). Tak więc chrześcijanin jest i nazywa się dzieckiem Bożym. Czyż może choć na chwilę zapomnieć o Ojcu?

3. Chrześcijanin - bratem Syna Bożego
Któż to bowiem opowiedział nam o tym Ojcu naszym w niebie, o Jego chwale i dobroci? Któż nas nauczył modlić się i czcić imię Jego? Kto nam dom ojcowski otworzył, gdyśmy z niego uciekli w daleką krainę zatracenia? Kto nam objawił tajemnice tego królestwa i wskazał jak się tam dostać? Jednorodzony Syn Boga! On to dał wierzącym moc, aby się stali synami Bożymi ci, którzy uwierzą w imię Jego! (por. J l, 12). Zostaliśmy ochrzczeni i zrodzeni do nowego życia także w imię Syna, tego Syna, który jest Jednorodzony, w tej samej naturze ojcowskiej od wieków i we wszystkim równy Ojcu, abyśmy przez Jego pośrednictwo i zasługi mogli być także synami łaski. Jest On Słowem Ojca, Jego myślą, aby przez Niego Ojciec mógł do nas przemawiać i byśmy to Słowo słyszeć mogli, gdy stało się ciałem. Jest On najwierniejszym obrazem Ojca, abyśmy na wzór Jego podobnymi się stali do obrazu Jednorodzonego (por. Koi l, 15).
Przejął Syn Boga miłość ojcowską do nas. „Tak Bóg ukochał świat, że Syna swego Jednorodzonego dał" (J 3, 16); Syn zaś tę miłość ujawnił stworzeniu i objął nią wszystko, co było zginęło, wyniszczając ją w swym narodzeniu, pracy, cierpieniu i śmierci na Krzyżu i podnosząc ją znowu przez Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie, opromienioną ranami, przed oblicze ojcowskie, jako ciągłe wołanie za tych, których ukochał. Po zmartwychwstaniu też swoim daje nam Jezus nową nazwę braci: „Ale idź do braci moich, a powiedz im: «Wstępuję do Ojca mojego i Ojca waszego; Boga mojego i Boga waszego»" (J 20, 17), bo przez śmierć i zmartwychwstanie uczynił nas synami Bożymi, a przez to swoimi braćmi. Jeśli nas ukochał, „gdyśmy byli jeszcze grzesznikami" (Rz 5, 8), „jeśli niemoce nasze nosił" (Iz 53, 4), jakże daleko więcej kocha nas, gdy znak Jego synostwa nosimy i braćmi Jego jesteśmy.
A za to nic nie żąda, jak [tylko] byśmy chowali mowę Jego, i kochali, jak braciom przystało. Jeśli Mnie kto kocha, będzie chował słowa moje, a wówczas Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i mieszkanie u niego uczynimy (por. J 14, 23). Czyż to nie współżycie rodzinne? Ponieważ wszystko zawdzięczamy Jezusowi, ponieważ On jest naszą drogą i prawdą i życiem (por. J 14, 6), przeto nigdy nie możemy się od Niego oddzielić. Dlatego właśnie na Chrzcie otrzymaliśmy charakter, czyli piętno niezatarte, wyryte na duszy, przez które otrzymujemy możność żyć jako synom przystało i uczestniczyć w godności Chrystusa, a biernie stajemy się sposobni do przyjęcia innych sakramentów. Wszystko nam dał Jezus „Brat nasz" i byśmy Jego życiem zawsze żyli, przelał w nas tego samego Ducha, który Go napełnia i jednoczy z Ojcem.

Stąd:

4. Chrześcijanin jest świątynią Ducha Świętego
Jesteśmy ochrzczeni także w imię Ducha Świętego, stając się przez to świątynią Ducha, równego Ojcu i Synowi. Przez dar Ducha Świętego cała Trójca Święta mieszka w duszy chrześcijańskiej, czyniąc ją prawdziwym niebem. Nic piękniejszego, jak na tym miejscu wypisać słowa św. Jana Damasceńskiego: „W tenże sam sposób (jak w Ojca i Syna) wierzymy w Ducha Świętego, który od Ojca pochodzi i w Synu odpoczywa, który z Ojcem i Synem wespół bywa adorowany i wychwalany, w Ducha Bożego mądrości, życia i świętości Sprawcę; niestworzonego, pełnego i wszystko napełniającego, rozkazującego wszystkim rzeczom, a nikomu niepodległego, który napełnia, ale się sam nie napełnia, który uświęca, ale się nie uświęca (bo jest sam najświętszy); Pocieszyciel, który przyjmuje prośby wszystkich, we wszystkim Ojcu i Synowi podobny". Ten Boski Pocieszyciel, Paraklet, nazywa się Duchem, bo działa jak powiew wiatru, tchnie, kędy chce, i głos Jego słyszysz, choć nie wiesz, skąd pochodzi albo dokąd idzie (por. J 3, 8); jest tchnieniem, jak poruszenie miłości do rzeczy umiłowanej, gdy bowiem afekt miłości jest wielki, wtedy odruch tej miłości objawia się jako przelew własnego tchnienia w przedmiot umiłowany. Nazywa się Świętym, bo bicie miłości, które od wieków jest w Duchu Bożym, kieruje się jedynie do dobra nieskończonego i Boskiego, i nie załamuje się, gdy się wylewa na stworzenia. Nazywa się Miłością, bo przez Niego miłość Boska rozlana jest w sercach naszych (por. Rz 5, 5), bo w Nim miłują się miłością od wieków Ojciec i Syn, i nas w tymże Duchu miłują. Nazywa się Darem, bo udziela się w szczególniejszy sposób tym stworzeniom, które Bóg miłuje i które czyni uczestnikami darów swoich.
Przez tego Ducha chrześcijanin staje się poświęcony jako świątynia i życie duchowe prowadzi. Stąd cześć i nabożeństwo do Ducha Świętego jest nieodłączne od duszy, która chce nazywać się chrześcijańską i życie po chrześcijańsku prowadzić.

GK 3 (1929) 107-110