TOM 6/ ZASADY: DZIEŃ WSPÓŁŻYCIA Z JEZUSEM

DZIEŃ WSPÓŁŻYCIA Z JEZUSEM

Nad brzegami Jordanu stoi Jan Chrzciciel i dwaj uczniowie Jego. Widząc Jezusa idącego, Jan wskazuje Go uczniom swoim, mówiąc: „Oto Baranek Boży!" I usłyszeli Go dwaj uczniowie mówiącego i szli za Jezusem. A Jezus obróciwszy się i ujrzawszy ich za sobą idących, rzekł im: „Czego szukacie?" A oni Mu rzekli: „Rabbi, to znaczy Nauczycielu, gdzie mieszkasz?" Rzekł im: „Pójdźcie, a zobaczycie". Przyszli i zobaczyli, gdzie mieszka i zostali przy Nim tego dnia (por. J l, 36-39).

l. Nie wystarczy iść za Jezusem, trzeba wiedzieć, gdzie mieszka

Szczęśliwi uczniowie (był to prawdopodobnie uczeń miłości, Jan, a drugi Andrzej); na pierwsze słowo o Baranku Bożym uwierzyli w Niego i szli za Nim. To pierwsze zadanie chrześcijańskiego życia: iść za Jezusem, naśladować Go, postępować Jego wzorem i cnotami. Lecz byłoby to zadanie bardzo nużące, ciągle iść za Jezusem, a nigdy się z Nim nie spotkać, nie zamienić słów żywych, nie przebywać z Nim razem. Trzeba więc wiedzieć, gdzie Jezus się ukrywa, gdzie mieszka, żeby z Nim być razem i razem jako z najlepszym przewodnikiem, a zarazem najwierniejszym przyjacielem odbywać drogę codzienną. Dobroć naszego Zbawiciela jest tak wielka, że idących za sobą pociąga wewnętrznym natchnieniem i pokazuje im swoje mieszkanie, w którym ich gości i karmi, i obcuje z nimi po przyjacielsku.

2. Gdzie Jezus mieszka?

Jako Bóg jest wszędzie, nie ma stworzenia, którego by nie napełniał swoją wszechobecnością. W Nim, powiada Apostoł, jesteśmy, żyjemy i ruszamy się (por. Dz 17, 28). Jako Bóg-Człowiek ze swym Boskim człowieczeństwem, zjednoczonym w jedności Osoby Boskiej, jest po prawicy Ojca niebieskiego. Tam dla nas pielgrzymujących jeszcze dostęp zamknięty, póki [mamy] ciało śmierci [...]. Jako Bóg-Człowiek mieszka w ciasnych domkach, ukryty pod postaciami pokarmu chleba i wina, w eucharystycznej miłości w naszych kościołach. Tam Go znaleźć możemy i szukać często powinniśmy, adorując Jego wyniszczenie i czerpiąc w tym Boskim pokarmie siłę do naśladowania i dążenia na każdy dzień, każdy z krzyżem swoim (por. Łk 9, 23).
Lecz zawsze z Nim w tabernakulum być nie możemy; tak uwięzieni jak On żyć byśmy nie mogli. Więc w dobroci swojej założył sobie Jezus mieszkanie w nas; u nas jest Gościem i Mieszkańcem stałym przez łaskę, przez przyjaźń i miłość, jaką nas darzy, pragnąc z nami ustawicznie obcować. Nie potrzebujemy Go szukać daleko, jest w duszy naszej, ilekroć laska Jego nas zdobi, ilekroć przyjaźni Jego nie zdradziliśmy przez złość ciężkiego grzechu. Wtedy „rozkoszą" Jego jest być z nami (por. Prz 8, 31), z nami mieszkać, z nami się modlić, z nami pracować, cierpieć i przez krzyż prowadzić nas do swej chwały.

3. Co czyni Jezus?

Znakiem krzyża znaczy dzień każdy. Wyraźnie powiada, że kto, chce iść za Mną, niech zaprze siebie, niech weźmie krzyż swój na każdy dzień i idzie ze Mną i za Mną (por. Łk 9, 23). Szczęśliwy wędrowiec, który to pojął. Znakiem krzyża znaczy swe czoło, swe myśli, aby święte byty i ponad ziemię, znakiem krzyża znaczy swe piersi, aby wola i serce pełniły uczynki Bożej miłości, znakiem krzyża uzbraja ramiona, aby mocne były do pracy i walki w pokusach i cierpieniach wygnania.
Jezus się modli. Za Jego przykładem i Jego słowami chwali chrześcijanin Ojca, który jest w niebie, święci Jego imię i głosi Jego królestwo, w którym słaba i zmienna wola zmiennego człowieka zamienia się w pełnienie najświętszej i najpewniejszej, Boskiej; prosi z Jezusem o chleb powszedni i o ten nadpowszedni, który karmi duszę miłością Boga i bliźnich, uzbraja do zwycięstwa w pokusach i przeciwnościach, i w nadziei przebaczenia codziennych upadków czyni go skorym i pełnym gotowości do przebaczenia wszelkiej urazy.
Jezus pracuje. W pracach jest od młodości swojej (por. Ps 88 [87], 16 wg Wulg.}, widząc to wiemy uczeń Jezusa, nie uchyla się od żadnej pracy, choćby najpokorniejszej, bo widzi w Boskim rzemieślniku z Nazaretu wzór, jak na chleb codzienny zarabiać i ten chleb poświęcać.
Jezus krzyż dźwiga, wielki i ciężki, zewnętrzny, a większy jeszcze odczuwa w wewnętrznych uciskach serca. Wobec nich bledną nasze cierpienia fizyczne i duchowe, stają się jak kropelka wobec morza cierpienia i wobec Boskiego męża boleści. Jezus cierpi z miłości dla nas, a jeśli my razem z Nim cierpimy dla Jego miłości, nasze cierpienia stają się słodkim i zbawczym pokarmem dla duszy, czyniąc ją świętą i podobną do Boskiego Przewodnika.

4. Jezus wydaje się cały z miłości

Dzieła miłości to największe i najpewniejsze świadectwo prawdziwej miłości. Nie ten, co mówi: Panie, Panie wejdzie do królestwa, ale ten, co czyni wolę Ojca (por. Mt 7, 21). To czyni Jezus: kocha Ojca i kocha ludzi. Z Nim wierny chrześcijanin, znosząc upal dnia i chłód nocy, wyniszcza się w miłości, pełniąc wolę Boską na każdy dzień, i daje chwalę Ojcu w niebiesiech świadcząc dobrze swym braciom na ziemi. A czyni to, jak uczy go Jezus, aby nie wiedziała lewica, co czyni prawica (por. Mt 6, 3). Nie szuka nagrody lub uznania u ludzi, lecz kryjąc siebie, wszelki zysk i radość zostawia bliźnim, a dla siebie zostawia poświecenie i utrudzenie. Jest razem z Jezu¬sem „jako ten, który służy" (Łk 22, 27), a gdy wszystko dobrze uczynił, wyznaje, że jest tylko sługą niepożytecznym (por. Łk 17, 10).

5. Wszystko dobrze uczynił

Jezus „wszystko dobrze uczynił" {Mk 7, 37). Razem z Jezusem wszystko dobrze się czyni. I modlitwa jest podniesieniem, i praca jest uświęceniem, i uczynki zamieniają się w miłość, a cierpienie staje się ofiarą, która złączona z najświętszą i codzienną Ofiarą Jezusa, staje się codzienną adoracją, dziękczynieniem, prośbą i zadośćuczynieniem Bogu za siebie, za bliźnich, za świat [...]. Jak życie Jezusa było codzienną mszą i ofiarą, tak życie razem z Jezusem staje się codzienną całopalną ofiarą człowieka na ołtarzu Boskiej miłości.

6. Z Jezusem życie nie ustaje

Jezus Zmartwychwstały już nie umiera (por. Rz 6, 9); kto jest z Jezusem, ma żywot wieczny. Może zapaść dla oczu ciała zmrok śmierci, ale na to, aby się przemienić w światło niegasnące wieczności. Dla miłujących Jezusa i żyjących z Jezusem zmrok nie zapada. Noc życia doczesnego zamienia się w dzień najjaśniejszy niebieskiego współżycia. „Mnie żyć jest Chrystus, a umrzeć zysk", powtarza sobie współżyjący z Jezusem, za św. Pawłem (Flp l, 21).

Dobrze jest żyć i dobrze być z Chrystusem nie tylko na Taborze, ale i na Kalwarii. Uczyńmy więc codziennie trzy przybytki: Jeden dla Jezusa, by nie skarżył się na nas, że nie ma gdzie głowy skłonić (por. Mt 8, 20); drugi dla bliźnich, byśmy dali świadectwo miłości, że miłujemy Boga w miłości braci; trzeci dla siebie, w ofierze, poświęceniu i krzyżu, na znak, żeśmy zrozumieli naukę Boskiego Mistrza, że nie umiemy się w czym innym chlubić, „jeno w krzyżu Pana naszego Jezusa Chrystusa" (Ga 6,14).

Tak pojęty dzień każdy we współżyciu z Jezusem będzie słodką Betanią miłości i przyjaźni, w której goszcząc Jezusa, najlepszą cząstkę weźmiemy.

GK 4 (1930) 105-108