TOM 6/ ZASADY: W NADZIEI CHWAŁY SYNÓW BOŻYCH

W NADZIEI CHWAŁY SYNÓW BOŻYCH

1. Od wiary do nadziei...
„Wiara jest istotą rzeczy, których się spodziewamy i oczekujemy, jest dowodem rzeczy, których nie widzimy" (por. Hbr 11, 1). Czymże będzie nadzieja? Nadzieja jest objęciem tego wszystkiego, co nam pokazuje wiara, jest dążeniem i ufającą pewnością, że osiągniemy to, w co wierzymy. Nadzieja jest cnotą, mocą, która opierając się na wszechmocy i wierności Boskiej, podnosi wolę człowieka do osiągnięcia Boga, jest nadprzyrodzoną zdolnością i możnością czynienia aktów, którymi jakby stopami, używając środków przez Boga wskazanych, dążymy do osiągnięcia naszego szczęścia w niebie. Jest ona jakby kotwicą (por. Hbr 6, 19), którą zarzucamy wśród niestałości tego świata, aby trwać wiernie i stale w oczekiwaniu obietnic Bożych; jest ustaleniem naszej drogi do nieba. Gdy bowiem rozum oświecony wiarą przedstawił nam wielkość i wspaniałość dóbr wiekuistych, wola zapala się przez pragnienie, oczekiwanie, a równocześnie dążenie, by osiągnąć dobra wiary; stąd wiara jest podstawą nadziei, a nadzieja jest uruchomieniem wiary.

Jak bez wiary nie można podobać się Bogu, tak bez nadziei niepodobna Boga osiągnąć. Przedmiotem bowiem nadziei jest Bóg, jako nasze szczęście wieczne, nadprzyrodzone; stąd wola sama z siebie nie jest zdolna ani do dążenia, ani do użycia środków nadprzyrodzonych, jakie Bóg daje w tym dążeniu. Im zaś więcej ćwiczy się nadzieję przez akty, tym więcej wola się zapala i tym pewniej dąży do celu. Są zaś w nadziei także inne akty: więc akty miłości, którą kochamy Boga, jako dobro nasze, tak zwaną miłością nadziei, która będąc interesowną, nie dosięga doskonałości ponad wszystko; są akty pragnienia, czyli świętej żądzy osiągnięcia tego, co nas uszczęśliwia; są akty ufności, które są pokornym oczekiwaniem tego szczęścia, a równocześnie niezachwianą pewnością, że Bóg, który wlał to pragnienie, da także ku jego zrealizowaniu skuteczne środki.

2. Konieczność nadziei do zbawienia i uzdrowienia upadłej natury ludzkiej
Nadzieja jest konieczna do zbawienia, jest konieczna do usprawiedliwienia, jest konieczna do wytrwania, do osiągnięcia nieba, bez niej człowiek byłby bezsilny. Figura bowiem świata, mimo że zwodnicza, przecież zaślepia rozum, obezwładnia wolę, a porywa szczególniej zmysły, które nie mając hamulca nadziei nadprzyrodzonej, dążą do rozkoszy nie tylko z zaprzepaszczeniem rozumu i woli, ale z całą zwierzęcą siłą władz zmysłowych. Do czegóż bowiem świat, czyli ludzie na świecie dążą i w czym nadzieję pokładają? Żądza, to siła nadziei, także zamienia się, jak powiada Apostoł w pożądliwość oczu (por. l J 2,1); chciwość posiadania dóbr tego świata pochłania i przesiąka wszystką działalność człowieka, który dla nich zapomina o duszy, o niebie, o Bogu i swym rzeczywistym szczęściu, zapomina o bliźnim, by z krzywdą braci ucztować przy złotym cielcu (por. Wj 32, 8. 19), by aż zatracić poczucie ludzkości na widok Łazarza, któremu psy nawet udzielają swojego pokarmu i liżą jego rany (por. Łk 16, 19-21). Żądza rozkoszy, czyli pożądliwość ciała (l J 2, 16) ciągnie człowieka do wyuzdań [...] i sprawia, że w tych rozkoszach zmysłowych traci on nie tylko nadzieję dóbr wiecznych, ale samą wiarę. Wreszcie żądza chwały, czyli pycha żywota (por. l J 2, 16) zaciemnia rozum człowiekowi tak, że uważa się on za wyrocznię i bożyszcze tego świata, przeczy istnieniu nawet Boga i duchowych wartości.
Potrójna ta pożądliwość nie jest oderwana od kości naszych; słudzy Boga, choć nie są z tego świata, są jednak na tym świecie (por. J 17, 14. 16), odczuwają więc ten świat i tę pożądliwość w duszy i w ciele swoim skażonym grzechem pierworodnym. Stąd wywiązuje się ciągła walka o honor Boga w duszy i w ciele naszym, walka o dobra nadprzyrodzone przeciw dobrom i rozkoszom tego świata.

W tej walce na śmierć i życie zwycięską bronią jest Boska i chrześcijańska cnota nadziei oraz środki jakie podaje, a zwłaszcza błagalna wszechmoc modlitwy, która z nadzieją wyprasza skuteczne łaski do zwycięstwa. Pokazuje nam bowiem nadzieja dobro najwyższe i najprawdziwsze. Boga samego jako nasze dobro i nasze szczęście; niebo jako posiadanie nie kończącego się nigdy szczęścia i życia; chwalę, której najniższy stopień przewyższa [wszelką] chwałę ziemską. Dlatego też Reguła nasza, podając nam oręż duchowy do walki przeciw pokusom i diabłu, mówi o cnotach wlanych wiary i miłości, a o nadziei tak powiada: „Na głowę wdziejcie szyszak zbawienia, który wybawia lud swój od grzechów ich".

3. Krzepiąca siła nadziei wśród cierpień i prześladowania
Apostołowie znali siłę nadziei; prześladowani i na śmierć skazywani krzepili się sami nadzieją życia przyszłego i swoich wiernych jeszcze nie zawsze ustalonych w wierze, w prześladowaniach, jakie ponosili, umacniali nadzieją przyszłej chwały. Tak Paweł w Liście do Rzymian pisze: „Usprawiedliwieni tedy z - wiary, pokój wobec Boga zachowajmy przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, dzięki któremu mamy również przystęp przez wiarę do tej łaski, w której stoimy i chlubimy się nadzieją chwały Synów Bożych. Ale nie tylko, bo chlubimy się i z ucisków, wiedząc, że ucisk sprawuje cierpliwość, a cierpliwość doświadczenie, doświadczenie zaś nadzieję. A nadzieja nie zawodzi, gdyż miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany" (Rz 5, 1-5). Również w tym samym Liście, mówiąc o synostwie Bożym, o naszym współdziedzictwie z Chrystusem i o cierpieniach, jakie trzeba ponosić, pisze: „Sądzę bowiem, że cierpienia niniejszego czasu ani porównać się nie dadzą z przyszłą chwałą, jaka się w nas objawi. Stworzenie bowiem z upragnieniem oczekuje objawienia synów Bożych [...] Bo wiemy, że całe stworzenie wzdycha i aż dotychczas rodzi wśród boleści. A nie tylko ono, ale i my sami, którzy mamy pierwiastki ducha i my także wzdychamy, wyczekując przybrania za synów Bożych, odkupienia ciała naszego. Albowiem nadzieją jesteśmy zbawieni. A nadzieja, którą się widzi, nie jest nadzieją; tego bowiem co się widzi, jakże jeszcze spodziewać się można? A jeśli spodziewamy się tego, czego nie widzimy, to w cierpliwości oczekujemy" (Rz 8, 18-19; 22-25). Twierdzi też św. Paweł, że wszystko, co jest napisane w Piśmie Świętym, nie tylko napisane jest dla naszego pouczenia, ale byśmy z Pism Świętych nadzieję mieli (por. Rz 15, 4). Nazywa też samego Boga - Bogiem nadziei: „A Bóg nadziei niech was napełni wszelką radością i pokojem w wierze, abyście obfitowali w nadziei i w mocy Ducha Świętego" (Rz 15,13).

4. Podstawy, na jakich wspiera się nasza nadzieja
Nadzieja nasza opiera się na wszechmocnej dobroci Bożej i na wierności Boga w obietnicach. Poucza nas św. Piotr Apostoł: „Nie ociąga się Pan w spełnieniu obietnicy swojej, jak niektórzy mniemają, ale cierpliwością kieruje się względem was, nie pragnąc niczyjej zguby, ale dążąc do tego, żeby wszyscy weszli na drogę pokuty" (2 P 3, 9). „My [...], którzyśmy pospieszyli uchwycić daną nam nadzieję, trzymamy się jej jako bezpiecznej i pewnej kotwicy duszy naszej, przenikającej aż pod zasłonę, dokąd przodując nam wstąpił Jezus, stawszy się najwyższym Kapłanem według obrządku Melchizedeka" (por. Hbr 6,19-20). „Mając tedy wielkiego Arcykapłana, który przeniknął niebiosa, Jezusa Syna Bożego [...] doświadczonego na podobieństwo nasze we wszystkim prócz grzechu, zbliżmy się z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali zmiłowanie i dostąpili łaski w pomocy na czasie" (Hbr 4,14-16).
Różne są stany, w których dusza znajdować się może już to dla swego temperamentu, już to dla pokus, już to z dopuszczenia Bożego. Są dusze, które po usprawiedliwieniu wpadają w grzech ciężki; niech podnoszą się nadzieją odpuszczenia. Są dusze, które ćwicząc cnotę, nie czynią postępu i zniechęcają się, upadają na duchu, nadzieja wprowadzi ich na drogę szybkiego uświęcenia się. Są dusze, które trapi szatan, czy ciało, wpadają w zamieszanie, trwogę i szukają ratunku w częstych spowiedziach i lamentach, niech wezmą skrzydła nadziei i oprą się na Tym, który jest najmocniejszy, na Bogu nadziei naszej. Są wreszcie, które z dopuszczenia Bożego i dla oczyszczenia większego trwożą się, czy będą zbawione. Niech pamiętają, że nadzieja jest największą pewnością zbawienia. „Choćby mnie zabił, w Nim ufać będę!" (Hi 13,15).

5. Moce Boże i skarby nadziei
Nadzieja łączy siły nasze słabe i niedostateczne z siłami Boskimi, z Boską mianowicie wszechmocą i wiernością Boga, za którą idzie Jego hojność. Bóg obiecał, nie oszuka nas, nic Mu nie przeszkodzi w pomocy i wykonaniu, bo mocen jest. Ilekroć człowiek, choćby największy grzesznik, apeluje do Miłosierdzia Bożego w nadziei odpuszczenia, ilekroć sprawiedliwy chce się uświęcić i z ufnością prosi o pomnożenie swego mienia duchownego, łaski i cnót z nią złączonych, ilekroć gardząc szczęściem i chwałą na ziemi, wzdycha za szczęściem i chwałą nieba, Bóg naszej nadziei przytula grzesznika, „ubogiego na krześle posadzi" (l Sm 2, 8), sprawiedliwego poświęci i utwierdzi. Gdy bowiem nadzieja dąży do Boga, jako do dobra swego, to dobro nie zamyka się w sobie, Bóg bowiem, którego natura jest dobrocią, a dzieła są miłosierdziem, jest rozrzutny w dobrach swoich, nic z nich nie tracąc, a wszystkich bogacąc. Tak nadzieja swoją ufnością wykrada skarby Boże, a Bóg, który jest samym sercem i samą miłością, największą ma radość i chwałę, gdy Go z „nadzieją chwały synów Bożych" (Rz 5, 2 wg Wujka) ufnością naszą i prośbą „okradamy".

6. Dwie dalsze pobudki nadziei: ogrom Miłosierdzia Bożego rozlewającego się na grzesznych ludzi i zbawcze dzieło miłosierdzia Jezusa Chrystusa

Ma nadzieja swoje pobudki, którymi się budzi i obudzona zabiera się do pracy dla Boga. Pierwsza pobudka to Miłosierdzie Boga. Bóg naszej nadziei, choćby nawet nie przez Wcielenie, mękę i śmierć swego Syna zbawił ludzi, choćby ich nie zabezpieczył przez sakramenty i matczyną opiekę Matki Najświętszej i świętych swoich, to przecież najmiłosierniejszy jest i wnętrzności miłosierdzia swego nie zamyka, ale rozlewa. Najwyższy zaś stopień miłosierdzia Boga jest, że czyni dobrze tym, od których został obrażony. Ponieważ zaś Bóg wszystko czyni na objawienie chwały swojej, nic się tak do tej chwały nie przyczynia, jak kiedy nadzieją ożywionym i ufającym otwiera skarby swej łaski i zbawienia. Toteż całe dzieło naszego zbawienia i uświęcenia opiera się na fundamencie nadziei w Miłosierdzie Boże. Druga pobudka nadziei mocniejsza jest od pierwszej, bo każdego z nas bezpośrednio niejako dotyka dowodem miłosierdzia i zmiłowań Pańskich w Jezusie Chrystusie Zbawicielu naszym. Bóg od wieków, gdy Go jeszcze nikt prosić nie mógł, bo świata nie było, jedynie zapatrzony w dobroć swoją, przewidując upadek Adama, postanowił Wcielenie Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego.
Kiedy zaś przyszło wypełnienie czasów, Syn Boga począł się z Ducha Świętego i narodził się z Najświętszej Dziewicy; przez lat trzydzieści trzy wszystkie niedostatki cierpiał; wreszcie wylawszy ostatnią kroplę krwi, moje zbawienie od Ojca kupił; za ustaloną cenę krwi i ofiarę życia mnie nabył, tak jakby za nikogo innego nie umarł, tylko za jednego mnie. Tak mówi i twierdzi św. Paweł Apostoł: „Żyję w wierze Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie" (Ga 2, 20). A więc: za mnie Wcielenie Jego, za mnie życie, prace i znoje Jego, za mnie Krew, męka i śmierć Jego, za mnie pot, bicze, cierpienie i wyniszczenie Jego, za mnie łzy i mocne na Krzyżu wołanie; gdyby nawet nikogo nie było, za mnie to wszystko było. Jakoż mi Bóg wszystkiego w Nim nie dał? Dlaczego? By stać się dla mnie Bogiem nadziei mojej, bym nie wątpił, ale ufał, bym w mojej nadziei nie zginął. Czyż nadzieja moja ma umrzeć, gdy przez nią nie tylko chorzy zdrowieją, lecz umarli do życia powstają? Słusznie Prorok śpiewa: „Przeto w pokoju spał będę i odpoczywał, ponieważ Ty Panie, wyszczególniając utwierdziłeś mnie w nadziei" (Ps 4,9).

7. Nadzieja duszą modlitwy
Trzecią pobudką lub lepiej fundamentem pewności naszej nadziei są nieomylne zapewnienia Jezusa Chrystusa, który jest równocześnie poręką nadziei: „Proście, a otrzymacie; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a będzie wam otworzone" (Mt 7, 7 n.). „O cokolwiek prosić będziecie Ojca mego w imię moje, da wam" (J 16, 23). Tymi słowy sam Pan Jezus zobowiązał się, że ufającym i proszącym niczego nie odmówi. A jako warunku żąda od proszących, by mieli, jak słusznie i godnie jest, wysokie pojęcie o dobroci Boga, a równocześnie przejęcie się Jego miłosierdziem.
Wynikają z tych słów Pana Jezusa dwie sprawy wielkie: pierwsza jest ta, że fundamentem nadziei jest wiara, bo ona jest istotą rzeczy spodziewanych i że wiarę ćwiczymy przez nadzieję. Jak bowiem przez wiarę zbliżamy się do Boga, tak przez nadzieję obejmujemy Go jako nasze dobro; jak wiara jest wejrzeniem, okiem naszego rozumu, tak nadzieja jest ręką naszej woli, którą obejmujemy Boga i trzymamy się Jego wszechmocy, jako kotwicy zbawienia. Druga zaś prawda jest, że nadzieja jest duszą modlitwy. Modlitwa zaczyna się od nadziei, z nadzieją prosi i tyle otrzymuje ile ufa; stąd miarą dobrej modlitwy i warunkiem jej skuteczności jest nadzieja; bez niej modlitwa nie ma głosu, nie ma serca, bo nie ma nadprzyrodzonego przewodu, który by nasze pragnienie przeniósł do Miłosierdzia Bożego. Jak ojciec ziemski schyla się do dziecka, które go prosi, tak Ojciec niebieski nachyla ucho na głos modlącego się z ufnością. Tyle otrzymujemy, ile prosimy z nadzieją.

8. Streszczenie. Największe dobro nadziei
[...] Zbierając wszystkie wartości nadziei, możemy twierdzić, że nadzieja daje nam największe dobro, Boga nadziei naszej, a z Nim i w Nim wszystkie dobra. Jednoczy nas z Bogiem, największą mocą, bo wszechmocą, daje skuteczność modlitwie naszej, opartej o obietnicę Boską; w niej oddajemy najpokorniejszą cześć majestatowi Bożemu. Nadzieja jest źródłem naszej energii i stałości, oddziela nas od dóbr i rozkoszy świata, odrywa nas od rzeczy doczesnych, otwiera nam niebo i sprawia, że patrzymy tylko na niebo i do nieba dążymy, wiąże całe życie nasze z Przodownikiem (por. Hbr 12, 2) nadziei naszej Jezusem Chrystusem, prowadzi nas do zjednoczenia i uścisku miłości z Bogiem.

Myśli i uwagi rekolekcyjne, XVIII. O nadziei, Sosnowiec-Warszawa 1954-1956, s. 89-94, Oryg. mps w APKB, kopia w AZ.