TOM 6/ ZASADY: ŻYĆ MIŁOŚCIĄ I WSZYSTKO ZMIENIAĆ W MIŁOŚĆ

ŻYĆ MIŁOŚCIĄ I WSZYSTKO ZMIENIAĆ W MIŁOŚĆ

1. Wzniosie uzdolnienia przez cnoty teologalne

Parę myśli z teologii. Przez cnoty teologiczne daje nam Bóg możność czynić akty życia Boskiego, do którego przysposabia nas przez łaskę, Życiem zaś Boga jest, że się poznaje jako pełnię doskonałości i że się kocha jako nieogarnione dobro. Jego szczęście nieskończone pochodzi z tego poznania i kochania. Wiara czyni nas uczestnikami tego życia Boskiego, bo nas wtajemnicza w poznanie, jakie Bóg ma sam w sobie; nadzieja przybliża nas do Niego przez pragnienie szczęścia, jakim On się cieszy. Mimo to wiara i nadzieja trzymają nas jeszcze w pewnym oddaleniu, na dystans od Boga; wiara bowiem daje nam poznanie Istoty Boskiej jakby w zagadce i w podobieństwie (por. l Kor 13, 12); nadzieja zapewnia nas, że obiecaną szczęśliwość osiągniemy.

2. Przez wlaną miłość kochamy Boga Jego własną miłością

Przychodzi miłość i oto kochamy Boga takiego, jakiego przedstawia nam wiara i takiego, jakiego obiecuje nam nadzieja, owszem więcej, bo miłość przewyższa to, co rozum poznaje i wkracza w tajemnice tego, czego nie zna. Przez miłość jesteśmy z Bogiem bardziej złączeni, niż przez wiarę i nadzieję, kochamy Go, jak On siebie kocha, kochamy Go w Nim i przez Jego kochanie. Miłość, jaką siebie Bóg kocha, rozlana jest w naszych sercach przez Ducha Świętego, który nam jest dany (por. Rz 5, 5). Takie złączenie się z Bogiem jest przelewaniem życia wzajemnego, bo miłość daje ruch życiu i takie współżycie jest z natury swojej niezmienne i wieczne. Wiara i nadzieja są cnotami podróży; u celu podróży, to jest w niebie, obie ustępują i robią miejsce miłości; miłość nie ustanie (por. l Kor 13, 8), bo nawet już na tej ziemi kochamy Boga, jak Go kochać będziemy w niebie.

3. Miłość nadaje ruch i życie działaniu nadprzyrodzonemu duszy

Jeśli brać pod uwagę porządek powstania, to między cnotami teologicznymi miłość jest na trzecim miejscu; godnością natomiast i swoim wpływem jest na pierwszym miejscu, nadaje bowiem ruch i życie [całemu] działaniu nadprzyrodzonemu. Miłość jest panią, królową, władczynią. Poruszając do czynu, równocześnie uczynki bogaci, łączy myśli, jednoczy wolę, poświecą się, zachwyca, oddaje się. Ożywia wiarę, budzi nadzieję, włada cnotami moralnymi i pobudza je do czynu. Z Boga się rodzi, do Boga prowadzi, kieruje ascezą, podnosi władze do kontemplacji, uświęca wszystko, cierpienie zamienia w radość.

4. Rozszerzanie się miłości obejmującej coraz więcej stworzeń rozumnych

Miłość ma to do siebie, że się nie zwęża, ale rozszerza przestrzenie miłości. Obejmując Boga, Ojca miłości, obejmuje tym samym aktem człowieka, brata miłości. U Boga miłość jest Jego Istotą niestworzoną, niepodzielną; jednym aktem kocha siebie i wszystko poza sobą, ale w sobie; u nas tak miłość Boga, jak miłość bliźniego jest tą samą cnotą Boską, ale stworzoną, wlaną, nią kochamy Boga i bliźniego. Jeśli bowiem kochamy Boga, jak On siebie kocha i dla Niego samego, musimy kochać z Nim tych, których On kocha i jak ich kocha. Miłość nasza do Boga i do bliźniego ma jedno serce, ale dwa ramiona: jednym przytulamy się do Boga, aby odczuć bicie Serca Ojcowskiego, a drugim przytulamy brata, aby mu dać odczuć miłość, którą Ojciec siebie kocha i nas kocha. Nie możemy dzielić Serca Bożego, lecz brać je tak, jak jest i kochać, jak ono kocha, to jest wszystkie stworzenia rozumne. Jeśli natura miłości Boga jest także naturą naszej miłości, jeśli Serce Ojca jest także sercem dziecka, przeto każdy z nas powinien być Miłością, uczestniczącą co prawda i stworzoną, ale Miłością. Stąd Teresa od Dzieciątka, wczuwając się w miłość, znalazła pełność i rozwój swego życia. „W sercu Kościoła ja będę miłością, w królestwie miłości będę sercem".

5. Wzrastanie miłości. Reguła wzrostu i przyczyny oziębiania gorliwości

Miłość jest darem Boga; sprawcą jej jest Duch Święty i On też sprawia, że miłość rośnie w miarę naszego przysposobienia i puszczenie w jej służbę energii, będących w duszy. Termometr miłości może wskazywać wzrost lub spadek natężenia miłości; przez grzech ciężki traci się miłość; grzech powszedni sam przez się nie obniża jej stopnia, ale sprawia, że przez zmniejszanie się gorącości dusza ziębnie, a w końcu lodowacieje. Jak ognisko i ogień pali się w miarę, jak dokłada się materii palnej, a gaśnie, gdy jej nie ma, tak miłość rośnie w miarę mnożenia czy to aktów samej miłości, czy też przez akty cnót, które wykonuje. Zmniejsza się zaś jej płomień i gorącość, gdy stygną akty, a gaśnie przez każdy grzech ciężki. Szczęśliwi, którzy kochają, których życie jest miłością; nieszczęśliwi, którzy nie znają i nie doznają miłości.

6. Miłość najpiękniejszą cnotą, życiem cnót, niebem i szczęściem

Rzucone myśli teologiczne dają nam pojęcie, czym jest miłość, jaka jej wartość" i konieczność. Ponieważ jednak miłość jest najpiękniejszą cnotą, życiem cnót i życiem duszy, niebem w niebie i Bogiem w Bogu, objaśnimy niektóre prawdy o miłości:
Czym jest miłość? Miłość teologiczna jest cnotą wlaną przez Boga, zdolnością, która nas skłania do ukochania Boga ponad wszystko i dla Niego samego jedynie, nas zaś i bliźniego dla Boga. Choć miłość i łaska łączą się ze sobą, choć razem się rodzą, żyją, działają i pomnażają, jak również przez grzech ciężki razem giną, to jednak różnią się od siebie; łaska uprzedza miłość, przez łaskę stajemy się dziećmi Boga, przez miłość, jak dzieci kochamy Boga; stąd miłość jest nie tylko skłonnością i możnością, ale jest aktem, który pełniąc kochamy rzeczywiście.

7. „Amor" a „charitas", czyli „kochanie" a „miłowanie"

Są dwa wyrazy o miłości, których nie możemy oddać w naszym języku: Amor i Charitas. Amor - kochanie oznacza każdą miłość naturalną i nadnaturalną, czystą i pożądliwą, dobrą i niedobrą. Charitas - miłość oznacza zawsze cnotę miłości nadprzyrodzoną, oznacza miłość, którą Bóg jest (por. l J 4, 8. 16), którą się miłuje i którą my miłujemy Boga.

8. Jak rozumieć miłość Boga „ponad wszystko"?

Właściwie miłości nie powinno się dzielić na części, ma jednak ona swoje odcienie i stopnie. Jest więc miłość przyjaźni, w której dobrze życzymy i dobrze czynimy osobie miłowanej; jest miłość, którą kochamy wprawdzie osobę, bo jest dobra dla nas, ale w niej kochamy dobro nasze; pierwsza jest doskonała, druga niedoskonała.
Również miłość ponad wszystko może mieć dwa odcienie: może być ponad wszystko albo oceną, kiedy tak Boga cenimy, że dla Jego miłości gotowi jesteśmy wszystkie dobra stracić i wszystkie złe rzeczy znosić, byle Jego nie stracić; albo jest ponad wszystko swoim napięciem, natężeniem, że kochamy Boga uczuciem gorętszym i mocniejszym, niż jakąkolwiek rzecz stworzoną. Miłość pod wpływem napięcia uczuciowego nie jest konieczna, czasem może być nawet niezdrowa, bo uczucie zawodzi; miłość szacunkowa, choć bez uczucia, jest pełnym aktem oceny Boga po¬nad wszystko i jako taka jest więc doskonała.
Niech więc dusze nie smucą się, że są bez uczucia, bo nie ten, który mówi: „Panie, Panie - wejdzie do królestwa" (Mt 7, 21), ale „wy przyjaciółmi moimi będziecie, jeśli uczynicie wszystko, co wam przykazuję" (J 15, 14). Objawia się więc miłość nie tylko w wewnętrznym uczuciu, ale w zewnętrznym wykonaniu, jako dowodzie miłości skutecznej.
Przedmiotem, koło którego obraca się miłość, jest na pierwszym miejscu sam Pan Bóg, na drugim miejscu są stworzenia godne i zdolne mieć łaskę i chwałę wieczną. Pobudką zaś miłości, na którą szczególniej należy zwracać uwagę, gdy się czyni akt miłości doskonałej, jest najwyższa Dobroć Boga.

9. Różne akty miłości. Miłość doskonała i we wszystkim posłuszna jest pełnym rozwinięciem wszystkich władz naturalnych i nadnaturalnych człowieka i jego zjednoczeniem z Bogiem

[...] Różne są akty miłości, którymi się z Nim jednoczymy i kochamy. Pierwszy to radość z Jego doskonałości, z Jego chwały i przedziwnych dzieł Jego, że dobry jest, że wszechmocny, że na wieki miłosierdzie Jego (por. Ps 136), nade wszystko, że siebie kocha Miłością i nas kocha Miłością, którą On sam jest. Drugi akt to pragnienie, by ta chwała była znana, kochana, by wszystkie stworzenia składały Mu cześć i uwielbienie; stąd Gloria in excelsis, stąd Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, stąd Święć się Imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, wypowiedziane z miłością są aktami miłości doskonałej. Trzeci akt to żal i ból za grzechy, które Boga ponad wszystko godnego kochania obrażają, czy to są grzechy własne, czy cudze; taki akt skruchy, płynący z miłości doskonałej, gładzi grzechy i usprawiedliwia grzesznika. Zresztą każdy akt cnoty, którego życiem jest miłość Boga ponad wszystko, jest aktem miłości, a zwłaszcza wypełnienie posłuszeństwa jako woli Bożej czy to w przykazaniach Boskich, czy w zakonnych przepisach jest kochaniem Boga. [...]
Tak pojęta miłość Boga jest pełnym rozwinięciem wszystkich władz naturalnych i nadnaturalnych człowieka, jest jego doskonałością, jest jego ostatecznym celem i w niej jest zjednoczenie miłości. [...] Obejmuje miłość Boga wszystko, co najszlachetniejsze jest w duszy i nadaje wszystkim cnotom formę miłości. [...]

10. Myśl św. Augustyna, jak całe życie uczynić miłością...

Według św. Augustyna życie całe ma być miłością: „Dał ci Bóg krótkie przykazanie: miłuj i czyń, co chcesz; więc kiedy milczysz, milcz miłością; kiedy wołasz, wołaj miłością; kiedy poprawiasz, poprawiaj miłością; kiedy przebaczasz, przebaczaj miłością; przykazanie to jest korzeniem miłości; z takiego korzenia można tylko dobrze czynić".
Święci różnie wyrażali skalę miłości. Każdy szczebel tej drabiny znaczył się wyższym stopniem miłości, któremu odpowiada pewien stopień chwały w niebie. Święty Tomasz zaznacza trzy stopnie: początkujących, postępujących i doskonałych, stosownie do wykonania zadania, jakie czyni miłość. Pierwsze zadanie, to oddzielić się od grzechu i opierać się pożądliwościom, które przeszkadzają miłości; to czynią początkujący, starając się żywą uczynić miłość. Drugie zadanie, to postąpić w dobrym; to czynią postępujący i starają się miłość utwierdzić. Trzecie zadanie, to zjednoczyć się z Bogiem i Nim się cieszyć; to czynią doskonali, którzy pragną być rozwiązanymi, [chcą] umrzeć, by być z Chrystusem (por. Flp l, 23).

11. Dziesięć stopni miłości według św. Jana od Krzyża

Święty Jan od Krzyża, [...], na mistycznej drabinie miłości liczy dziesięć stopni miłości. [...]
Na pierwszym stopniu [...] dusza „choruje od miłości", [...] dusza w tym stopniu traci upodobanie do rzeczy świata. [...]
Na drugim stopniu dusza poczyna szukać Umiłowanego [...] wszędzie, nie zatrzymując się [...] póki Go nie znajdzie. [...] Cokolwiek czyni, przejęta jest miłością Boga.
Na trzecim szczeblu miłości dusza chce dokonać wiele dla Boga. [...]
Na czwartym stopniu [...] pragnie na wszelki sposób, za cenę nawet największego cierpienia sprawić Bogu radość. [...].
Na piątym stopniu [...] wyniszcza się w swej tęsknocie i czuje, że musi osiągnąć Boga albo umrzeć.
Na szóstym stopniu dusza zrywa się jakby do lotu; miłość daje jej nadzieję, że obejmie Boga. [...]
Na siódmym stopniu miłości [...] dusza [...] pali się, żarzy! [...] Nie zna wahania, nie cofa się, [...] bo miłość [...] czyni ją odważną. [...]
Ósmy stopień miłości to łaska zjednoczenia nie stałego, ale chwilowego, w którym dusza obejmuje Boga, aby Go nie puścić więcej i nie rozdzielić się z Nim. [...]
Na dziewiątym stopniu dusza pali się w miłości Bożej; jest ten stopień własnością doskonałych. Duch Święty rozlewa w nich swoje dary, [...] żyje w nich Trójca Najświętsza, [...] dusza zaś oczekuje na wieczne gody.
Ostatni stopień drabiny miłości nie jest na tej ziemi. Bowiem dusza [...] opuszcza ciało i idzie połączyć się na wieki z Tym, któremu zawierzyła, którego umiłowała, którego osiągnęła. [...]

Myśli i uwagi rekolekcyjne, XIX. O miłości Bożej, Sosnowiec-Warszawa 1954-1956, s. 95-101, Oryg. mps w APKB, kopia w AZ.