TOM 9/ MSZA ŚWIĘTA: OBRZĘDY WSTĘPNE

1. Cel obrzędów

We Mszy świętej znajdujemy zespół modlitw, obrzędów, ceremonii i innych czynności symbolicznych, które nam uzmysławiają wielkość i piękno ofiary Nowego Testamentu. Trafnie mówi o tym św. Sobór Trydencki: „Ponieważ natura ludzka jest tego rodzaju, że niełatwo podnosi się do rozmyślania rzeczy Bożych bez pomocy zewnętrznej, przeto Kościół jako święta Matka ustanowił pewne obrzędy, mianowicie, by niektóre modlitwy odmawiano po cichu, niektóre zaś głośniej, również ustanowił ceremonie, jak: pełne mistycznego znaczenia błogosławieństwa, światła, kadzidło, szaty liturgiczne i wiele innych, tym podobnych rzeczy - idąc w tym za nauką i podaniem apostolskim, a to w tym celu, by podnieść majestat tak wielkiej Ofiary i pobudzić myśli wiernych przez te widzialne znaki religii i pobożności, do rozmyślania najwyższych tajemnic ukrytych w tejże Ofierze".

Cały więc zespół świętych czynności we Mszy świętej służy do tego, by uwydatnić wielkość ofiary Boskiej i podnieść zmysłowego człowieka do kontemplacji przedziwnych tajemnic. Głębokie orzeczenie Soboru Trydenckiego zechcą mieć wszyscy w pamięci, ilekroć przystępują do ołtarza czy to do odprawiania Mszy świętej, czy to do godnego jej słuchania.
GK 9 (1935) 178 n.

2. Przygotowanie
Przygotowanie do świętej Ofiary jest podwójne, dalsze i bliższe. Ponieważ msza święta jest czynnością najświętszą i najwyższą, w której kapłan, pośrednik między niebem a ziemią, w imieniu Chrystusa, Kościoła i swoim ponawia i spełnia ofiarę, stąd ani kapłan, który odprawia, ani wierni, którzy słuchają nie mogą być nigdy dosyć przygotowani i usposobieni do tej świętej czynności. Więc według Pisma Eklezjasta (18, 23): „Przed modlitwą przygotuj duszę twoją, a nie bądź jako człowiek, który kusi Boga" - kapłan odprawia podwójne przygotowanie, dalsze i bliższe. Dalsze - polega na czystości sumienia [...] i na trwaniu czas jakiś na modlitwie. Przepis [...] ten przypomina pierwsze wieki, kiedy to wierni całą noc trwali na modlitwach przed rozpoczęciem Ofiary Eucharystycznej. Nocne te modlitwy, z których powstało obecne Officjum Pańskie, czyli Brewiarz, obejmowały trzy części podstawowe: Psalmy, czytania i prośby. Psalmami [...] rozweselamy duszę, czytaniem karmimy, a modlitwą podnosimy, czyli innymi słowy: [...] kapłan czci Majestat Boga słowami samego Ducha Świętego. W pieśniach Psalmów, czytaniem lekcji karmi swą duszę [duchowo], a modlitwą wyprasza sobie łaskę godnego sprawowania świętych tajemnic i godnego przeżycia całego dnia, który ma być przedłużeniem Mszy świętej. Oprócz odmówienia pacierzy kapłańskich ma kapłan jakiś czas poświęcić modlitwie, zwłaszcza myślnej, bo ta najlepiej usposabia do poznania nędzy naszej i najłatwiej zbliża do miłosierdzia Boskiego.

Modlitwy przygotowawcze, które znajdują się na początku mszału, a które dla użytku wiernych umieszczono również w najnowszym polskim mszaliku, możemy nazwać przygotowaniem bliższym; mają one charakter pokutniczy i oczyszczający. Ślady tych modlitw, apologii, to jest oskarżenia i obrony własnej przed Bogiem, znajdujemy już w IX wieku; był to najczęściej Psalm „Z głębokości wołałem do Ciebie, Panie", czasem litanie, z Kyrie eleison i modlitwami za grzechy. Obecnie mamy w mszale pięć psalmów, z antyfoną „Nie racz pamiętać Panie na występki nasze...", dalej Ojcze nasz i wołania w wierszach wyjętych z Psalmów, w końcu modlitwy noszące na sobie szacunek wieków tak głębokością treści, jak pięknością formy. Treść tych modlitw uznaje i wyznaje grzeszność i słabość naszą, opiera się o miłosierdzie Boga, jako o jedyną deskę ratunku, wyprasza zbliżenie się Boga do nas, oddycha pełną ufnością w pomoc laski, jest wyrazem najgłębszej skruchy. Wołają te modlitwy o czystość, o światło, o pociechę; sześć z nich jest skierowanych do Ducha Świętego, od którego łaski zależy skuteczność naszego przygotowania. Przygotować się godnie i codziennie do świętych tajemnic jest pierwszą powinnością kapłana; niemniej słuszną rzeczą jest, aby wszyscy wierni, którzy z kapłanem celebrującym stanowią jedną rodzinę, oczyścili swoje serce z grzechów przez skruchę i modlitwę i byli godni przystąpić nie tylko do ołtarza, lecz i do uczestnictwa w Komunii świętej.

3. Początek Mszy świętej
Msza święta rozpoczyna się modlitwami, które można by nazwać najbliższym, czyli bezpośrednim przygotowaniem kapłana. Składają się ze znaku Krzyża świętego, z Confiteor, czyli spowiedzi powszechnej i z następujących po spowiedzi wierszy i oracji. Ośrodkiem tych modlitw jest Confiteor, spowiedź czyniona przez kapłana przed Bogiem i ludem, i spowiedź wiernych przed Bogiem i kapłanem.
Jakkolwiek tymi modlitwami rozpoczyna się dzisiaj Msza święta, pochodzą one z niezbyt dalekich czasów, nie sięgają wieków starożytności i były raczej modlitwami pobożności prywatnej niż publicznej. Odmawiali je kapłani, wkładając szaty kościelne, już to w zakrystii, już to w drodze do ołtarza, a w niektórych zakonach w chórze. Zostawione dawniej dobrej woli celebransa, po reformie mszału przez papieża Piusa V, stały się obowiązkowe i nie można ich było odmawiać w dowolnym miejscu, lecz jedynie u stóp ołtarza. Rozważając bliżej te modlitwy, widzi się w nich bezpośrednie przygotowanie kapłana do świętej Ofiary. Wzorem tych modlitw były dawniejsze tak zwane „apologie" - modlitwy, które zawierały wyznanie grzechów i prośbę o przebaczenie. [Nazwa] „apologia" miała oznaczać, że kapłan broni się niejako przed Bogiem za swoją śmiałość, iż odważa się przystąpić do Mszy świętej, usprawiedliwia się ze swych grzechów i prosi o oczyszczenie. Zobaczmy pokrótce te modlitwy:

4. Znak krzyża, słowa, treść i funkcja
Kapłan, stanąwszy przy ołtarzu, żegna się krzyżem świętym i mówi: W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Nigdzie znak Krzyża świętego nie nadaje się tak dobrze, jak przed rozpoczęciem najświętszej Ofiary Mszy! Wszak tę ofiarę Krzyż oznacza i Krzyż ją zrodził, i na Krzyżu Jezus Chrystus, Syn Boży ją spełnił. Dlatego, nie tylko kapłan i wierni znaczą się krzyżem przed rozpoczęciem Mszy świętej, lecz również na ołtarzu jest krzyż, ku któremu zwracają się wszystkie czynności liturgiczne, jak: ukłony, podniesienie oczu itp.; jest on bowiem pierwszym ołtarzem i symbolem każdej ofiary. W Krzyżu widzi Apostoł całą treść wiary chrześcijańskiej i pełność łaski zbawienia, która z niego dla wierzących spływa (por. l Kor l, 18); Krzyż jest mocą naszą, całe życie wyznawców Chrystusa, prowadzące przez cierpienia do chwały jest przedstawione przez samego Zbawiciela jako droga krzyża: „Kto chce iść za Mną, niech weźmie krzyż swój" (Mt 16,24). Krzyż jest według św. Chryzostoma rzeczywistością niewypowiedzianej miłości Boga ku ludziom, najwymowniejszym symbolem zmiłowań Boskich10. Stąd od najdawniejszych czasów znak krzyża widnieje w liturgii świętej, służy do poświęcania każdej rzeczy i czynności, jest sumą wszystkich błogosławieństw, streszczeniem całej wiary chrześcijańskiej dogmatycznie i praktycznie; ilekroć bowiem znak krzyża czynimy, śmierć Pańską wyznawamy i ponawiamy naszą wiarę w Trójcę Najświętszą. Nic więc odpowiedniejszego, jak rozpocząć świętą Ofiarę znakiem krzyża. Przez słowa i znak krzyża zapowiada kapłan wiernym, że ponawia Ofiarę krzyżową Pana naszego Jezusa Chrystusa, w mocy i na chwałę Trójcy Najświętszej.

5. Psalm 42. Uczucia smutku i tęsknoty
Po znaku krzyża następuje Antyfona: „Przystąpię do ołtarza Bożego, do Boga, który uwesela młodość moją". Antyfona jest wyjęta z tegoż Psalmu 42, który kapłan zaraz odmawia na przemian z ludem, zastąpionym przez ministranta. Psalm ten, to wyraz najgłębszej tęsknoty wiernego ludu, oddalonego od swej świątyni, otoczonego przez wrogów. Kapłan odmawia ten psalm, bo i w nim zawarta jest tęsknota za ołtarzem Bożym i pragnienie owoców Boskiej ofiary. Stąd, czując się słabym i otoczonym przez nieprzyjaciół, którzy czyhają na jego zgubę, woła do Boga: „Osądź mię Boże, i rozeznaj sprawę moją z narodem bezbożnym, od człowieka niecnego i zdradliwego wyrwij mię". Wobec osamotnienia i udręczeń, jakie przynosi powołanie kapłańskie, lęka się o duszę swoją i przygnębiony skarży się poufnie Panu: „Tyś jest Bóg mój, moc moja; czemuś mię opuścił i czemu chodzę smutny, gdy dręczy mię nieprzyjaciel?" Widząc jak mu potrzeba łaski i prawdy, znowu się modli: „Ześlij mi światło Twoje i prawdę Twoją, by one [mnie] wiodły i przyprowadziły na górę świętą i do przybytków Twoich; więc, przystąpię do ołtarza Bożego, do Boga, który rozwesela młodość moją". Ta ufność nie jest próżna, bo Bóg otacza szczególniejszą pieczą sługi swoje od młodości, wybiera ich, osłania i mimo wszystkich trudności prowadzi do ołtarza. A choć tu i ówdzie zbierają się chmury, które przesłaniają światło, przecież kapłan z ufnością może pocieszać duszę swoją: „Czemuś smutna duszo moja i czemu się trwożysz? Miej nadzieję w Panu... bo on jest zbawieniem moim i Bogiem moim!". Psalm kończy się przez: Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, i powtórzeniem antyfony.
Psalmy odmawiane czy śpiewane, już to we mszy, już to w brewiarzu, kończy się tak zwaną „doksologią", czyli oddaniem czci Majestatowi Boskiemu.
Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu - Jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.
Doksologią większą był hymn Gloria in excelsis Deo, prawdopodobnie śpiewany już przez pierwszych chrześcijan; „Chwała Ojcu i Synowi... i ...Jak było na początku...", datuje się od IV wieku. W czasach pierwszych formułę tę kierowano bądź do Ojca, bądź do Ojca przez Syna, bądź do wszystkich Trzech Osób Boskich. Formuła pełna znana była już w II wieku. Przez zakończenie psalmów doksologią, nabierają [one] charakteru chrześcijańskiego, przez nie rozbrzmiewa po całym świecie nie tylko modlitwa, we wszystkich tonach i głębiach serca ludzkiego, lecz przez Gloria, przez Chwała Ojcu... w każdym momencie wychwalana jest i uwielbiana Trójca Najświętsza.
Tak znak krzyża, jak pozdrowienie schodzą się razem w wyznawaniu naszej wiary i przyznawaniu się do Jezusa Chrystusa. Oby były jak najczęściej używane! Nie wstydźmy się krzyża, znaczmy nim czoła i serca i ramiona nasze, byśmy byli pełnymi chrześcijanami, w wierze, w wyznaniu i uczynkach! Odmawiajmy często Chwała Ojcu..., tym bowiem aktem chwały uznajemy i uwielbiamy nieskończone doskonałości i niezgłębione tajemnice życia Bożego, czerpiąc sami z tego Boskiego morza prawdę, łaskę i życie synostwa Bożego.
GK 9 (1935) 179-183.

6. Introit, jego cel i znaczenie
Po odmówieniu modlitw i po ucałowaniu ołtarza11 kapłan przechodzi na jego prawą stronę i znacząc się krzyżem świętym odmawia Introit.
Introit znaczy wstęp, czyli wejście; w liturgii oznaczał w dalekiej przeszłości pieśń, którą śpiewano podczas gdy kapłan, w otoczeniu diakonów, subdiakonów i ministrantów, procesjonalnie zbliżał się do ołtarza. Wstęp bowiem kapłana do ołtarza urządzano z wielkim przepychem. Zwykle była to długa procesja ze śpiewem, rozwijająca się z „sacrarium", czyli zakrystii, wzdłuż głównej nawy bazyliki ku prezbiterium. Pieśń wykonywana przez chór wraz z wiernymi, składała się z psalmu i antyfony, czyli powtarzającej się za każdą strofą zwrotki, mniej lub więcej dostosowanej do obchodzonej uroczystości. Ta właśnie pieśń dała początek dzisiejszemu introitowi.
Z biegiem czasu, kiedy zwyczaj odprawiania Mszy świętej cichej, czyli prywatnej stał się powszechny, a obrzędy mniej okazałe, [zaniechano] również uroczystej procesji. Jednak Kościół święty nie chciał odrzucić całkowicie tego tak wymownego świadectwa głębokiej wiary i pobożności pierwszych swych synów. Dlatego część dawnego introitu, to jest samą tylko antyfonę z jednym wierszem psalmu i „doksologią", czyli „Chwała Ojcu..." przechował aż do dnia dzisiejszego w tekście Mszy świętej.
Introit w dzisiejszym znaczeniu, to jakby wzniosłe preludium, wspaniały wstęp do liturgicznego dramatu Mszy świętej, co z natchnionym uniesieniem opiewa wielkość i majestat obchodzonej uroczystości. Jak różny jest charakter kościelnych świąt, jak różne są uczucia serc szlachetnych, tak różna jest treść i znaczenie dzisiejszych introitów. Oto kilka przykładów.
W introitach adwentowych przebija z jednej strony smętna, lecz pełna ufności tęsknota za Zbawicielem świata: Spuśćcie rosę niebiosa z góry, a obłoki niech spuszczą z dżdżem Sprawiedliwego... Z drugiej zaś strony radość z rychłego Jego przyjścia: Weselcie się zawsze w Panu; po wtóre mówię, weselcie się... Pan bowiem blisko jest, nie troszczcie się o nic...
W uroczystościach Pańskich, to jakby publiczne wyznanie wiary w święte Tajemnice. Dzieciątko się nam narodziło, i Syn nam jest dany, którego panowanie stało się na ramieniu jego... (por. Iz 9, 5 wg Wulg.). Oto wyznanie wiary w Tajemnicę Wcielenia. Powstałem i jestem przy Tobie, alleluja... - to znów wiara w cud nad cudami, tj. w zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. W dzień zaś Zielonych Świątek, jeszcze wymowniej opowiadamy naszą wiarę w Tajemnicę zesłania Ducha Świętego: Duch Pański napełnił okrąg ziemi, alleluja!... W końcu, w dzień Wniebowstąpienia, ileż to uczuć, niezachwianej wiary, otuchy i pocieszenia przepełnia serca nasze, gdy słyszymy lub odmawiamy te oto słowa: Mężowie Galilejscy, czemu stoicie patrząc z podziwem w niebo? jak widzieliście Go wstępującego do nieba, tak przyjdzie, alleluja, alleluja, alleluja.
W święta natomiast naszej Niebieskiej Matki, introit jest najczęściej miłosnym Jej pozdrowieniem: Witaj Święta Rodzicielko, któraś zrodziła Króla, co niebem i ziemią rządzi na wieki..., lub też wyrażeniem dziecięcej radości z triumfu i chwały Tej nieba i ziemi Monarchini: Radujmy się wszyscy w Panu, obchodząc dzień święta ku czci Błogosławionej Maryi Dziewicy, z uroczystości, której radują się aniołowie i współwielbią Syna Bożego.
W uroczystościach innych Świętych, to podziw i uwielbienie, nieskończonego miłosierdzia i dobroci Bożej w nich dokonanej, w ferialnych zaś mszach gorąca prośba o dokonanie tej Boskiej dobroci i miłosierdzia również i w nas. Na koniec, w Wielkim Poście, żal i pokuta za grzechy oraz wiara i ufność w miłosierne ich odpuszczenie: Panie, Ty masz litość nad wszystkimi... Ty gładzisz grzechy ludzkie dla [ich] pokuty i przebaczasz im, albowiem Ty jesteś Pan, Bóg nasz.
Oby wszyscy wierni zwracali zawsze jak najbaczniejszą uwagę na ten pierwszy akt Mszy świętej, kryjący w sobie tak głębokie myśli, tak wielki zasób niebiańskich uczuć, co serce rozgrzewają miłością, umysł oświecają wiarą, a wolę tak skutecznie pobudzają do chrześcijańskich ideałów! Oby każdy z nas przejął się myślą przewodnią obchodzonej uroczystości, i przez rozważanie świętych tajemnic, sercem i duszą łączył się jak najściślej z Chrystusem i Jego Kościołem!

7. Kyrie eleison
Bezpośrednio po odmówieniu introitu kapłan odmawia na przemian z ministrantem: Kyrie eleison - Panie zmiłuj się. Kyrie eleison, to najbardziej starożytna modlitwa rodu ludzkiego. Wnosząc sztandar buntu przeciw Stwórcy, człowiek, z nadprzyrodzonych darów odarty, zaszczepił w sobie zarodek wszelkiej nędzy. Stąd już od początku swego grzesznego istnienia, jęcząc pod brzemieniem własnej nieprawości, znękany i zbolały swą nędzą, musiał wznosić do nieba przenikające wołanie o litość i zmiłowanie. Kyrie eleison, to właśnie jęk bólu, to prośba gorąca o zmiłowanie, lecz również akt skruchy, nadziei i ufności. Już w Starym Zakonie, jak widać z Psalmów, wołano tymi słowy do Pana Zastępów, lecz szczególnie w Nowym Testamencie. Kyrie eleison, zda się nie schodzić z ust biednych nieszczęśliwców, jak opętanych, niewidomych, trędowatych, co błagają Boskiego Zbawcę o litość. Jezus Najsłodszy nigdy nie wzgardził tą prośbą, i to właśnie musiało sprawić, iż Kyrie eleison stało się wnet modlitwą przede wszystkim ludu chrześcijańskiego tak w kościele, jak i poza kościołem. [...]
Na Wschodzie, już od pierwszych wieków, Kyrie eleison wchodziło w skład Błagań, czyli zaklęć, stanowiących rodzaj naszych suplikacji, którymi rozpoczynano świętą Ofiarę. W V wieku zwyczaj odmawiania tych modlitw rozkrzewia się na Zachodzie, gdzie stanowi przede wszystkim modlitwę publiczną. Jak głęboką żywiono wiarę w moc i skuteczność tych tak prostych wezwań, świadczy wiele faktów z historii Kościoła. Gdy dzikie hordy Hunów z Attylą, zwanym „biczem Bożym" na czele, zagrażają miastu Modenie, mieszkańcy ze swym Świętym Biskupem, łączą się w wspólnym wołaniu: Kyrie eleison, Panie zmiłuj się, i barbarzyńcy, niewidzialną siłą odepchnięci od murów miasta, uchodzą w popłochu. Gdy straszliwa dżuma dziesiątkowała mieszczan Stolicy Chrześcijaństwa, święty Papież Grzegorz, dla przebłagania gniewu Bożego, urządza nadzwyczajną procesję, podczas której nakazuje śpiewać suplikacje z bezustannym wołaniem: Kyrie eleison.
Dzięki tym i podobnym procesjom, modlitwa ta bezpośrednio zetknęła się z odprawianiem Mszy świętej również i na Zachodzie. Bezpośrednio bowiem po takiej procesji następowała „Stacja", to jest Msza święta, celebrowana przez Papieża, z uczestnictwem całego kleru i wszystkich wiernych Rzymu. I dziś jeszcze w Wielką Sobotę i w Wigilię Zielonych Świątek, ostatnie Kyrie eleison litanii, śpiewanej tuż przed rozpoczęciem świętej Ofiary, jest również tejże początkiem.
Kyrie eleison, uprzytomniając nam przepaść naszej nędzy oraz naglącą potrzebę miłosierdzia Bożego, jaką zawsze odczuwamy, winno być przez nas odmawiane z uczuciami jak najgłębszej pokory i ufności. Przejmijmy się uczuciami owych nieszczęśliwych z Ewangelii świętej, a prośby nasze zanoszone przez kapłana przed tron Najwyższego, z pewnością będą wysłuchane.
GK 9 (1935) 243-246

8. Gloria - Hymn pochwalny na cześć Boga
Prawdziwa pokuta rodzi radość: i wesele, toteż kapłan po wyznaniu swoich grzechów i po wezwaniu zmiłowania Pańskiego, wznosząc ręce do góry, jakby dla wyrażenia zapału swej duszy, rwącej się do uwielbiania Boga, intonuje radosny hymn Gloria in excelsis Deo - Chwała na wysokości Bogu.
Gloria to hymn hufców anielskich. Cały świat był pogrążony w cieniach grzechu i śmierci, przekleństwo Boże nad nim wisiało, lecz oto nadszedł czas miłosierdzia! Wśród czaru wschodniej nocy, rozbrzmiała nad stajenką betlejemską przesłodka melodia z zaświata: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli" (Łk 2, 14). Przez grzech człowiek odmówił Bogu należnej Mu czci, zakłócił swój pokój, popadając w niewolę szatana, lecz Chrystus przyszedłszy na świat, by zgładzić jego grzechy, zwrócił Bogu cześć i chwałę, a ludzi obdarował pokojem. Stąd radość całego nieba. Aniołowie, porwani w zachwyt nieskończoną dobrocią Boga, nie ustają Go chwalić owym wiecznym Gloria... Kościół wojujący w wychwalaniu Boga, idzie w zawody z Kościołem triumfującym.
Gloria, to wzniosły hymn rodzącego się Kościoła. Pierwsi chrześcijanie na swych wspólnych zebraniach nie tylko zwykli byli śpiewać psalmy kanoniczne, lecz również inne pieśni, układane przez [samych] wiernych, najczęściej z natchnienia Ducha Świętego. Jednym z tych hymnów, to właśnie nasze Gloria, będące rozwinięciem, a zarazem wiernym komentarzem Gloria anielskiego. Jest to jedno ciągłe wylanie serca, uniesionego szczerą pobożnością i przejętego uczuciami dziecięcej wdzięczności i żarliwej gorliwości o chwałę Bożą. Ze śpiewem tego hymnu rozpoczynali wierni dzień pracy i odpoczynku, szli na męczeństwo, umierali na arenie, lecz szczególnie śpiew tego hym¬
nu nadawał się w chwili powtarzania się w pewnym
stopniu Tajemnicy betlejemskiej.
Gloria, to najwybrańszy hymn podczas Ofiary Mszy świętej. Pierwsi chrześcijanie chętnie przyrównywali Kościół, w którym odprawiała się Msza święta, do stajenki betlejemskiej. Tu bowiem widzieli twardy żłóbek, ołtarz święty; ubogie pieluszki, biały korporał; rodzące się Dziecię Jezus, pod postaciami chleba i wina mocą cudotwórczych słów konsekracji. Dlatego
też już dość wcześnie wcielono hymn Gloria najpierw
w tekst Mszy świętej Bożego Narodzenia, później zaś
stopniowo i w inne Msze święte, tak iż dziś opuszcza się go jedynie w dnie pokuty i żałoby. I słusznie.
Gloria bowiem, będąc hymnem chwały, dziękczynienia, przebłagania i prośby, przedziwnie streszcza i jak najdokładniej wyraża cel Eucharystycznej Ofiary.
Dwie jakoby części w nim odróżniamy: w pierwszej - chwała i dziękczynienie, w drugiej - przebłaganie i prośba.
W pierwszej części chwalimy, błogosławimy, cześć oddajemy, wielbimy i dzięki składamy Bogu Ojcu, dla Jego „wielkiej chwały". Wielką chwałą Bożą jest to, co „niebiosa opowiadają" (Ps 18,2), co „dzieła rąk Jego oznajmiają" (por. Ps 110,7), czego „jest pełna wszystka ziemia" (Iz 6, 3). Są to doskonałości Boże, co nam - dopóki żyjemy na tej łez dolinie - zagadkowo tylko i niewyraźnie odzwierciedlają się w stworzeniu wszechświata, we Wcieleniu Syna Bożego, w odkupieniu i w uświęceniu rodzaju ludzkiego. Lecz przede wszystkim chwałą tą są doskonałości Boże, uważane same w sobie, stanowiące ów nieskończony i bezgraniczny ocean bytu, stanowiące pełnię wszelkiej doskonałości, niewymownie przewyższającą wszystko, co jest i co da się tylko pojąć za Bogiem. Dziękować Bogu za tę chwałę tyle znaczy, co dziękować Mu za owe wiecznotrwałe rozkosze i przyjemności, od założenia świata (por. Mt 25, 34) zgotowane tym, którzy Go miłują (por. l Kor 2, 9). Ta bowiem wewnętrzna chwała Boga będzie najpierwszym i najistotniejszym przedmiotem naszego uszczęśliwiającego widzenia w niebie.
Ożywmy naszą wiarę! Co za godność, co za szczęście wiernego syna Kościoła świętego, zamknąć na chwilę oczy, którymi się ludzi i świat widziało, a otworzyć je zaraz, by zobaczyć Boga, już nie w zwierciadle i zagadce, lecz twarzą w twarz (por. l Kor 13, 12); nie przez zasłonę wiary, lecz „takim, jakim jest" (l J 3, 2), przez światło chwały.

W drugiej części, zwracamy się do Jezusa Chrystusa. Wzywamy Go najsłodszymi i najczulszymi imionami: „Panie, Synu Jednorodzony, Jezu Chryste, Panie Boże, Baranku Boży, Synu Ojca", oraz błagamy Go o miłosierdzie i zmiłowanie, wielbiąc Jego wielkość i świętość. Kończymy hymn wyznaniem wiary w Trójcę Świętą, przez krótką doksologię.
Oby Gloria stało się hymnem przede wszystkim chrześcijan dzisiejszej doby! Dziś, kiedy nieszczęśliwi „zaślepieńcy" tak często zapominają o Bożych dobrodziejstwach, znieważają i obrażają Jego święte Imię, wynagradzajmy Mu te zelżywości przez jak najczęstsze odmawianie tego hymnu. Owszem, niech całe nasze życie stanie się jednym ciągłym Gloria", przez szukanie we wszystkich naszych poczynaniach jedynie Bożej chwały.
GK 9 (1935) 272-274

9. Kolekta
Po ukończeniu Gloria, kapłan całuje ołtarz, i zwracając się do ludu, pozdrawia go słowami: „Pan z wami", chcąc niejako napomnieć wiernych, by byli uważni i skupieni, gdyż ma nastąpić ważny akt, wzniesienia przed tron Najwyższego ich własnych próśb, zawierających się w mającej nastąpić kolekcie. Wierni, zda się przejęci ważnością chwili, odpowiadają przez usta ministranta: „I z duchem twoim". Następnie kapłan mówi: „Módlmy się", pobudzając w ten sposób wiernych, by się łączyli z nim wspólnie w modlitwie. Dawniej, po tych słowach, wierni na wezwanie diakona: „Zegnijmy kolana", klękali, skupiając pobożnie swe myśli, przed właściwą modlitwą, po czym na wezwanie subdiakona: „powstańcie", powstawali. Obrzęd ten istnieje jeszcze dziś, podczas niektórych Mszy świętych Wielkiego Postu [...].

Kolekta, pierwotnie oznaczała zgromadzenie wiernych w oznaczonym kościele, by stąd procesjonalnie się udać na miejsce, gdzie w danym dniu miała się odprawiać Najświętsza Ofiara. Następnie nazwę tę przeniesiono na modlitwę, którą biskup lub kapłan odmawiał nad tymże zgromadzeniem. W końcu kolektą zaczęto zwać również pierwszą modlitwę we Mszy świętej bądź to dlatego, iż ona zajęła miejsce wspomnianej modlitwy „nad zgromadzonym ludem", bądź też dlatego, że modlitwa stanowiąca kolektę jest modlitwą zbiorową, czyli modlitwą wspólną wielkiej rodziny chrześcijańskiej, modlitwą powszechną, prawdziwie katolicką. Kapłan bowiem, w swej roli pośrednika między Bogiem a wiernym ludem, przez odmawianie modlitwy zwanej kolektą, przedstawia Bogu, w Trójcy Świętej Jedynemu, prośby i życzenia całego powszechnego Kościoła i każdego z jego dzieci, zebrane w tejże kolekcie.
Kolekta jest przede wszystkim prośbą. Właściwą jednak prośbę poprzedza uczczenie Boga Ojca, krótka jego pochwała, przez treściwe wspomnienie tajemnicy obchodzonej uroczystości, kończy zaś poufne powołanie się na zasługi Chrystusa, naszego Pośrednika.

Wzywamy najpierw w kolekcie Boga Ojca. Kościół święty w większości swych modlitw zwraca się zawsze do pierwszej Osoby Trójcy Przenajświętszej. Uzasadnienie tego znajdujemy w sposobie nauczania samego Jezusa Chrystusa. Wszak modlitwa, której On sam nas raczył nauczyć, jest modlitwą do Ojca Niebieskiego: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie" (Mt 5, 9). On sam nas zapewnił, iż „jeśli o co prosić będziemy Ojca w Imię Jego, da nam"(J 16, 23), każdego zaś ze swych uczniów napominał: „Gdy się modlić będziesz... módl się Ojcu twemu" (Mt 6, 6).

Oddajemy następnie Bogu chwałę przez wspomnienie danej tajemnicy. W ciągu roku liturgicznego, każdy dzień i święto przypomina nam jakąś szczególną tajemnicę z życia Zbawiciela lub jakiś fakt z życia Jego świętych. Według tego, jaki punkt najbardziej się uwydatnia w danej uroczystości, pragnie Kościół święty, by jego dzieci odpowiednią w ów dzień zaczerpnęły łaskę ze zdroju Mszy świętej. By zaś skuteczniej, w łączności z Jego duchem, mogli o nią błagać, dokładniej jeszcze niż w introicie, przyprowadza nam na pamięć charakter danej uroczystości.
Złączeni wspólną myślą i uczuciem, wyrażamy w końcu nasze prośby i pragnienia, będące w ścisłej zależności od obchodzonej uroczystości. I tak, podczas gdy w święta Pańskie prosimy o łaski ogólniejsze, obfitego korzystania z dzieła Odkupienia, postępu w doskonałości, wiecznego zbawienia, w inne święta błagamy o łaski szczególniejsze. W czasie adwentowym prosimy o łaskę godnego przygotowania się do przyjścia na świat Boskiego Dzieciątka. Od [okresu po Bożym Narodzeniu]12 do Zmartwychwstania Pańskiego prosimy o ducha prawdziwej pokuty, w końcu w uroczystościach Świętych Pańskich o ich możne wstawiennictwo za nami przed Bogiem, lub częściej o łaskę wiernego ich naśladowania.
Kończymy kolektę słowami: „Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa"... itd., przez co chcemy wyrazić, iż modlitwy naszej nie opieramy na naszej nieudolności, lecz jedynie na nieskończonych zasługach naszego Zbawcy, „Który zawsze żyje, aby wstawiać się za nami" (Hbr 7, 25), Ojciec bowiem Niebieski ustanowił Go naszym Pośrednikiem, „wszystko oddał Mu w ręce" Q 13, 3), „wieńcząc Go wszelką władzą na niebie i na ziemi" (por. Mt 28,18). Myśl ta, powinna w nas obudzić nieugiętą wiarę i niezachwianą ufność w moc i skuteczność modlitw, które Matka, Kościół święty wkłada nam w usta. Odmawiajmy tedy te modlitwy z wiarą i ufnością, nie jesteśmy sami w zanoszeniu próśb do Ojca Przedwiecznego, Chrystus z nami i za nami się modli.
GK 9 (1935) 316-318.