TOM 9/ MSZA ŚWIĘTA: Z HISTORII RYTU OFIAROWANIA

1. Rodzaje ofiar i uczucia ofiarujących
Ofiarowanie darów, czyli akt przygotowania chleba i wina, odbywał się pierwotnie bez żadnej modlitwy liturgicznej. Wierni, składając z głęboką wiarą i przejęciem swe dary ofiarne, gestem i postawą pełną godności i pobożności, wyrażali całą głębię znaczenia tego aktu. Śpiew Offertorium, wykonywany z wielkim namaszczeniem przez chór, nastrajał umysły i serca, zbyteczna więc była osobna modlitwa uwydatniająca i tłumacząca uczucia zebranych. Po zebraniu i przygotowaniu darów kapłan odmawiał „modlitwę nad złożonymi darami", zwaną dzisiaj Sekreta.
Lecz gdy z biegiem czasu wierni zamienili składanie darów ofiarnych na datki pieniężne, uiszczane poza miejscem Najświętszej Ofiary, potrzeba było, by sam kapłan przedstawiał Bogu ich ofiary. Na początku co prawda żadnych nie było przepisów, lecz każdy kapłan z własnej inicjatywy, pobożności i natchnienia to spełniał. Głęboka wiara i żarliwa pobożność nie poprzestała na myślnym tylko ofiarowaniu, toteż dano jej ujście w słowach pełnych dziecięcej prostoty, uczucia i uniesienia, a zarazem niezgłębionej treści i wzniosłego znaczenia.

2. Aprobata postaw wiernych przez Kościół
Kościół święty pochwalał te porywy uczucia i wylanie serca swych dzieci i sług. A widząc wielką stosowność i pożytek podobnych modlitw, dla przekazania potomności tej gorącości ducha i zapału, a zarazem dla zabezpieczenia owej jedności, jaka przez wieki go zdobi, swoją powagą je potwierdził i niejako uświęcił przez wcielenie ich do tekstu Mszy świętej, nakazując, by w każdej Mszy świętej bez najmniejszej zmiany były powtarzane.
Tak powstał ów szereg modlitw towarzyszący dziś ofiarowaniu chleba i wina, zwany niegdyś „kanonem mniejszym" z powodu ich podobieństwa do właściwego kanonu, będącego ośrodkiem Mszy świętej.

3. Ofiarowanie chleba
Kapłan, odczytawszy Offertorium, odkrywa kielich, bierze następnie patenę z hostią i trzymając ją nieco wzniesioną przy piersi, zwraca oczy na krzyż i odmawia wpatrzony w hostię modlitwę ofiarowania chleba: „Przyjm, Święty Ojcze, Wszechmogący Boże, tę niepokalaną Ofiarę, którą ja niegodny sługa Twój, ofiaruję Tobie, Bogu mojemu żywemu i prawdziwemu za niezliczone grzechy, przewinienia i niedbalstwa moje, a także za wszystkich tu obecnych i za wszystkich wiernych chrześcijan, żywych i umarłych, ażeby im i mnie posłużyła do zbawienia na żywot wieczny. Amen".
Kapłan wobec wzniosłości spełnianego aktu, przejmując się do głębi własną niegodnością, zda się zapominać na chwilę o współofiarowaniu wiernych - modli się we własnym imieniu. Bo ileż to uczuć naraz wstrząsa jego biednym sercem... pokora i ufność, wiara i bojaźń, smutek i miłosna niewypowiedziana radość... sili się, by w paru słowach streścić swą niegodność i całą wzniosłość i wielkość Mszy świętej, jej przedmiot i cel.

4. Modlitwa do Boga Ojca o przyjęcie darów
„Przyjm, Święty Ojcze..." Kościół święty pragnie przez Mszę świętą czcić całą Trójcę Świętą, lecz biorąc przykład z Chrystusa, który Bogu Ojcu ofiarował się na ziemi, kapłan skierowuje akt ofiarowania do pierwszej tylko Osoby Trójcy Świętej, do tegoż Ojca Niebieskiego, bo cóż może być słodsze i odpowiedniejsze dla naszego serca, jak myśl, iż Ten, który będzie sądził kiedyś nasze grzechy, jest naszym Ojcem? Przyjm, Święty Ojcze...
„Tę niepokalaną Ofiarę...". Uczucia kapłana nie ograniczają się do chwili obecnej, myśl jego wyrywa się i sięga dalej, wnika w ową błogosławioną chwilę, kiedy chleb, który przed sobą, w tak niepojęty dla nas sposób, przeistoczony będzie w Ciało Pańskie... pragnie więc już od tej chwili, uprzedzając sam akt Przeistoczenia, zaofiarować Bogu Ojcu „Hostię żywą": Jezusa Chrystusa, który rzeczywiście i istotnie jest ową „niepokalaną Ofiarą".

5. Postulat szczególnej czystości i liczne jej racje
Jak nieskalane serce, jak czyste ręce musi mieć kapłan, przedkładający Świętemu Świętych tę niewymowną Ofiarę! Lecz kapłan zna dobrze swą niegodność, on „z ludzi wzięty... obłożony jest słabością" (Hbr 5,1-5) jak wszyscy inni, toteż pomny na swą nędzę, ofiaruje naprzód za siebie: za swoje „niezliczone grzechy, przewinienia, i niedbalstwa...", by z nich oczyszczony tym przyjemniejszą mógł złożyć Bogu Ofiarę za nas wszystkich: za obecnych na Mszy świętej i za wszystkich wiernych chrześcijan, żywych i umarłych, by wszyscy za przyczyną „Niepokalanej Ofiary" szczęśliwości wiecznej dostąpić mogli.
Przejmijmy się uczuciami kapłana... wszak on staje w obliczu Majestatu Bożego przede wszystkim w naszym imieniu, on jest przed Bogiem tłumaczem naszych własnych uczuć, spełnia naszą własną czynność; ofiaruje za nas, za nasze grzechy, wzbudźmy przynajmniej za nie akt żalu, nie udaremniajmy własną niedbałością działania w nas łaski Bożej.

Ojcowie Kościoła świętego wyjaśniają i wykładają jego głębokie znaczenie. Odkrywali w nim symbole wzniosłych tajemnic naszej świętej wiary, jak na przykład Wcielenie, czyli zjednoczenie w drugiej Osobie Boskiej dwóch natur: Boskiej i ludzkiej Chrystusa, wino bowiem symbolizuje naturę Boską, woda zaś naturę ludzką; albo też owo drugie zjednoczenie - wiernych z Chrystusem w jedno Ciało Mistyczne, wino bowiem oznaczałoby Chrystusa, woda zaś w myśl Objawienia św. Jana „narody i rzesze" (Ap 7, 9) wiernych.

Ta myśl Ojców Świętych przedziwnie uwydatnia się w modlitwie, którą kapłan w międzyczasie odmawia, jednej z najpiękniejszych w liturgii: „Daj nam, Boże, przez tajemnicę tej wody i wina, ażebyśmy mogli mieć uczestnictwo w Bóstwie Chrystusa, który ludzkiej natury naszej raczył być uczestnikiem" [...].

6. Zmieszanie wody z winem
Kapłan, złożywszy ofiarowany chleb na korporale, odchodzi na bok ołtarza, wlewa do kielicha wino i dodaje kilka kropel wody.
Mieszanie wody z winem, jest jedną z najstarszych ceremonii we Mszy świętej. Już Ojcowie Święci II wieku stwierdzają jego pochodzenie z samego Wieczernika, gdzie Jezus Chrystus, odprawiając pierwszą Mszę, miał według tradycji domieszać nieco wody do wina według żydowskiego zwyczaju.
Toteż z wielką czcią i uszanowaniem odnoszono się zawsze do tego na pozór tak prostego rytu.

7. Symbolika „łączności naszej z naturą Bożą"
W tej to bowiem modlitwie, kapłan, rozważając nieskończoną Dobroć Boga, który nie tylko raczył uformować z garści nędznej gliny ciało ludzkie, i Boskim swym tchnieniem wynieść człowieka do godności stworzenia na obraz i podobieństwo swoje, lecz również, gdy ten człowiek upadł tak haniebnie, nowym cudem swego miłosierdzia raczył go odkupić i do uczestnictwa synów Bożych przyjąć; błaga przez tajemniczy symbol wody i wina, abyśmy wszyscy stali się uczestnikami w Bóstwie Jezusa Chrystusa, jako i On, przez swe Wcielenie, raczył się stać uczestnikiem natury ludzkiej.
Ta ścisła łączność nasza z Boską naturą zapoczątkowuje się w nas przez łaskę Chrztu świętego, pomnaża się i powiększa przez inne sakramenty, i doskonała staje się przez Komunię świętą. Msza święta więc jest przede wszystkim owym niewyczerpanym źródłem łaski uświęcającej, wynoszącej nasze czyny do porządku nadprzyrodzonego, czyniącą nas „uczestnikami Boskiej natury" (2 P l, 4), „bo jak żelazo włożone w ogień, naturę ognia przybiera, jak naczynie napełnione balsamem, przesiąka wonią balsamu, jak kula kryształowa, jak chmurki na niebie, na które padną promienie słoneczne świecą i upodabniają się do słońca - tak i nasza dusza, otrzymawszy łaskę uświęcającą, innej, wyższej, Bożej natury nabiera i świeci przymiotami podobnymi do Boskich". [...].
Uznaj, człowiecze - powtórzmy za św. Leonem Wielkim - uznaj twą godność, a stawszy się uczestni¬kiem Boskiej natury, nie chciej zwyrodniałem postępowaniem wracać do dawnej nędzy!.

8. Ofiarowanie wina
Po odmówieniu tej modlitwy, kapłan powraca na środek ołtarza, wznosi kielich w górę, i z utkwionym w krzyż wzrokiem mówi: „Ofiarujemy Ci, Panie, kielich zbawienia, żebrząc Twojej łaskawości, iżby przed oblicze Boskiego Majestatu Twego, za nasze i całego świata zbawienie, wstąpił na kształt zapachu wonnego. Amen".

Modlitwa ta odpowiada modlitwie przy ofiarowaniu chleba i jest jej niejako dopełnieniem. Jak tam „Nieskalaną Ofiarę", tak też tu, uprzedzając akt Przeistoczenia, ofiaruje kapłan „kielich zbawienia" to jest Przenajświętsza Krew Jezusa Chrystusa. Lecz kapłan modli się tu już w imieniu całej społeczności wiernych: „Ofiarujemy" - a ofiaruje nie tylko za obecnych i wszystkich wiernych chrześcijan, ale „za cały świat": za niewiernych i pogan, za heretyków i schizmatyków. Jak bowiem Chrystus „jest przebłaganiem nie tylko za nasze grzechy, ale i za grzechy całego świata" (l J 2, 2), tak też duch Kościoła, miłość prawdziwie chrześcijańska bez względu na osoby ofiaruje i modli się za wszystkich.

9. Wezwanie do wspaniałomyślności
Jak wzniosły to przykład dla naszego samolubstwa! On nas winien pobudzić do wielkiej wspaniałomyślności, winien przeszkodzić temu nawet mimowolnemu zamykaniu się w sobie. Niech nasza miłość i gorliwość ogarnie wszystkich, tak przyjaciół jak i nieprzyjaciół. Czerpmy z obfitego zdroju Mszy świętej i ożywmy spragniony świat cały „żywą wodą łask Bożych".

10. Ofiarowanie się społeczności wiernych i jej współuczestnictwo w Kapłaństwie Chrystusa
Czytamy w Księdze Daniela (rozdz. 3), iż trzej młodzieńcy izraelscy, za wierność prawu Bożemu, zostali wrzuceni na rozkaz Nabuchodonozora, króla babilońskiego, do pieca ognistego. Wtedy to Azariasz błagał Boga, by raczył przyjąć tę ich ofiarę jako zadośćuczynienie za grzechy ludu izraelskiego. Ten heroiczny akt ofiarny, prawie że dosłownie powtarza w imieniu wszystkich wiernych.
Kapłan, natychmiast po ofiarowaniu wina, pochylając się z wielką pokorą nad ołtarzem mówi: „W duchu pokory i z sercem skruszonym niech będziemy przyjęci od Ciebie, Panie, i tak niech się dopełni ofiara nasza w obecności Twojej, aby się podobała Tobie, Panie Boże" (Dn 3, 39.40).
Lecz w tejże chwili zda się przychodzić na pamięć kapłanowi nasza nieudolność. Przekonany, iż sami ze siebie nic uczynić nie zdołamy, wznosi z wielką ufnością i głęboką wiarą ręce i wzrok ku niebu, wzywając pomocy Ducha Świętego, by On sam raczył udoskonalić i uświęcić tę podwójną ofiarę: przeistaczając chleb i wino w Przenajświętsze Ciało i Krew Pańską, a nas przekształcając w nowego człowieka według swej świętej woli: „Przyjdź Uświęcicielu, wszechmogący wieczny Boże, i błogosław tę ofiarę, przygotowaną Świętemu imieniu Twemu".
Cóż może być bardziej stosownego, jak zaofiarować Bogu nas samych, po ofiarowaniu chleba i wina, - jako darów zastępczych? Nigdy nie traćmy z myśli tej wielkiej prawdy, iż my wszyscy współuczestniczymy z kapłanem i Chrystusem w ofiarowaniu i ofiarowaniu się. Wyraźmy w tym momencie Mszy świętej aktualnie i czynnie tę naszą zaszczycającą i pocieszającą nas łączność, aby tym obfitszych dostąpić owoców naszej podwójnej Ofiary.
GK 10 (1936) 143-148.