TOM 9/ MSZA ŚWIĘTA: BŁAGALNE MODŁY PRZED PRZEISTOCZENIEM

1. Modlitwa przygotowawcza do konsekracji
Zaczynają się coraz to bardziej uroczyste modlitwy. Nastaje chwila najbardziej tajemnicza we Mszy świętej, chwila Przeistoczenia.
Jakby dla wyrażenia usilnego błagania poprzednich modlitw, kapłan tuż przed samym aktem Przeistoczenia, w krótkich i [dobitnych] słowach, jeszcze raz streszcza wszystkie prośby w nich zawarte: „Boże, przyjmij łaskawie tę ofiarę od nas, sług Twoich, i całego ludu Twojego. Napełnij nasze życie swoim pokojem, zachowaj nas od wiecznego potępienia i dołącz do grona swoich wybranych. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen".


2. Wkładanie rąk
Jak ongiś kapłan Starego Przymierza wkładał ręce na zwierzę ofiarne (por. Kpł 4,4.14 n. 23 n. 28 n. 32.), za grzechy ludu i swoje (zob. tamże), tak samo i kapłan Nowego Zakonu podczas tej modlitwy ma przez cały czas ręce wyciągnięte, równocześnie nad hostią i kielichem, aby tak symbolicznie i mistycznie wyrazić, że na nie wkłada wszystkie nasze nieprawości, kołacząc równocześnie do Boskiego Serca o poczwórną łaskę.
By Bóg przede wszystkim wejrzał łaskawym swym okiem na naszą nędzę i przez wartość tej świętej ofiary ołtarza, i przez zasługi Jezusa Chrystusa przyjął ją ubłagany, jako zadośćuczynienie Sprawiedliwości Swojej za wszystkie nasze przewinienia.


3. Błaganie o szczęście i pokój w naszym życiu
Błaga następnie o szczęście i pokój w naszym życiu. O pokój nie ten, co świat daje (por. J 14, 27), ale o pokój Boży, jakiego żadne życia przygody, żadne nie mogą zamącić utarczki, żadne pokonać walki, a nawet śmierć sama wydrzeć go nam nie zdoła. Pokój ten, to prawdziwe szczęście człowieka na ziemi, to najwyższy skarb jego, bo to głównie pokój duszy z Bogiem, prawdziwy spokój ducha i serca, wypływający ze świadectwa czystego sumienia, z zupełnego poddania się woli Bożej. Obyśmy chcieli zawsze i we wszystkim poddawać się tej świętej woli Pana Boga, w ten sposób bowiem tylko zapewnilibyśmy sobie pokój Boży, a z nim szczęście doczesne, a następnie i wieczne. Pokój bowiem Boży to przedsmak nieba na ziemi, a brak tego pokoju, to straszne piekło duszy.


4. Błaganie o skuteczna łaskę, chroniącą przed grzechem,śmiercią i potępieniem
Trzecia prośba, którą kapłan podczas tej modlitwy zanosi, to błaganie o skuteczną łaskę, która by nas od grzechu śmiertelnego zachowała, a tym samym uratowała od wiecznego potępienia. Obawa piekła, to największa troska u dusz mających wiarę i bojaźń Bożą. Trapiła ona i trapi nie tylko zwykłych grzeszników, ale też wszystkich świętych Pańskich. Młodziutka św. Małgorzata od Przenajświętszego Serca, całą swą młodość przepędziła na ostrej pokucie Karmelu, mimo to zawsze była przejęta trwogą i bojaźnią i nie przestawała zadawać swemu spowiednikowi jednego i tego samego pytania: „Ojcze, czy będę zbawiona?". Święty Bernard, po takim życiu i po tylu cudach zdziałanych, już jakoby po wieniec wiecznej chwały sięgający, bał się i drżał na myśl piekła, wołając z swego ukrycia słowami pełnymi grozy: „O piekło, kraino okropna, kraino ognia, na wspomnienie o tobie wzdryga się od przerażenia i zgrozy dusza moja!". A cóż dopiero powiedzieć o św. Hieronimie? Chroni się na puszczę i mieszka, jak sam powiada, w towarzystwie skorpionów i zwierząt drapieżnych. Na każdy dzień zalewa się łzami, zbroi się w ostry kamień, rozdziera nim i szarpie swą pierś, a jęki jego rozlegają się po pustkowiu. I dlaczego to wszystko? „Przez bojaźń piekła - wyznaje święty - sam siebie na takie więzienie i katusze skazałem". Święty Paweł w końcu, ten niezrównany Apostoł Narodów, który, choć zachwycony aż do trzeciego nieba (2 Kor 12, 2), choć wszystek był oddany pracom dla chwały Bożej i zbawienia dusz, drżał jednak, by snadź w samychże znojach apostolskich, nie stał się odrzucony (por. l Kor 9, 27).
Jeżeli tak wielcy święci, aż do tego stopnia bali się tego strasznego piekła, jaką nie powinna być bojaźń nasza, którzy tak często upadamy w coraz to nowe grzechy? Szczerze więc i gorąco, z żalem i skruchą łączmy się z kapłanem w usilnym błaganiu, aby nas Bóg zachować raczył od tego miejsca wiecznych mąk, aby nam dał swą łaskę skuteczną, byśmy nigdy, przynajmniej z rozmysłem nie wpadali w grzechy.


5. Błaganie o włączenie do grona świętych
Łącznie z powyższą prośbą błaga na końcu kapłan o zbawienie wieczne: „aby nas do grona wybranych swoich zaliczyć raczył". Troska o wieczne zbawienie, to jakby przedłużenie poprzedniej; winna być ona naszą troską najprzedniejszą. „Szukajcie najpierw - powiada nasz Zbawca - królestwa niebieskiego, a wszystko inne będzie wam przydane" (Mt 6,33). Szukać go tedy mamy, przez ciągłą pracę nad nami samymi. Nie wystarczy o nie tylko błagać, bo Bóg - jak powiada św. Augustyn - który nas stworzył bez naszej pomocy, nie zbawi nas bez naszej współpracy. Współpracujmy więc z łaską, bo tylko wtedy możemy być pewni naszego zbawienia, bo jak powiada św. Piotr w ten sposób szeroko otworzy się nam dostęp do wiecznego królestwa Pana naszego i Zbawcy, Jezusa Chrystusa (por. 2 P l, 11).

Po prośbach odnoszących się do naszego szczęścia doczesnego i wiecznego - zwraca się kapłan bezpośrednio już do samejże ofiary, odmawiając gorącą modlitwę o dokonanie Przeistoczenia: „Ofiarę tę racz, prosimy Cię Boże, pobłogosławić i za przyjemną sobie uznać: aby nam się stała Ciałem i Krwią Najukochańszego Syna Twego, Pana naszego Jezusa Chrystusa".
GK 10 (1936) 414-416.