TOM 9/ MSZA ŚWIĘTA: WSPOMNIENIE ŚWIĘTYCH UMIERAJĄCYCH I ŻYWYCH

l. Dyptychy świętych i umarłych oraz intencje Kościoła
Wierni pierwszych wieków, uważając Mszę świętą za najważniejszy akt Bożego kultu, w której Bóg ma pełne upodobanie, gorąco pragnęli mieć przy niej za życia i po śmierci „memento", czyli wspomnienie. Z drugiej zaś strony, znając swoją niegodność, chcieli swe braki zastąpić pośrednictwem świętych. Dlatego też już od czasów Apostolskich zaczęto kunsztownie sporządzać podwójne lub potrójne tabliczki zwane z greckiego dyptychami. Na jednej z tych tabliczek spisywano imiona świętych, zwykle męczenników, których pośrednictwa wzywano, na drugiej imiona tych, którzy przechodzili do wieczności, w końcu na trzeciej imiona żywych, pragnących wziąć szczególny udział w korzyściach Najświętszej Ofiary. Tabliczki te były odczytywane przez diakona lub samego celebransa w tym miejscu Mszy świętej.
Wielki to był zaszczyt dla tego, kto mógł umieścić własne imię na liturgicznej tabliczce, w swej bowiem głębokiej wierze i dziecięcej ufności, upewniał się przez to, iż ze względu tak godnej ofiary, jaką jest Msza święta i zasługi świętych, Bóg nie pogardzi jego modlitwami.
Niestety słabość ludzka i żądza wyróżniania się wnet to sprawiła, iż zaczęto nadużywać tak świętego zwyczaju w celach egoistycznych. Tak, iż już św. Hieronim karcił ostro i gorzko narzekał, że wielu przynosi dary ze swoich niesprawiedliwych zysków, by się chełpić i pysznić, gdy ich imiona diakon przy świętej wygłasza Ofierze.
Kościół święty nie mógł długo znosić podobnego nadużycia. Dlatego usunął zwyczaj wygłaszania z dyptychów imion żyjących, lecz by nie zacierać pamięci czcigodnego początku tego zwyczaju, zostawił dyptychy świętych, co się zaś tyczy żywych, zostawił kapłanowi pełną swobodę polecania Bogu w cichej modlitwie tych, za których chce lub powinien się modlić. Dziś więc po pierwszej modlitwie przed Przeistoczeniem, w której kapłan modlił się za cały Kościół w ogólności, odmawia modlitwę, w której owoc Mszy świętej skierowuje na poszczególne osoby oraz modlitwę, w której błaga świętych o wstawiennictwo za nimi.

2. „Memento, czyli wspomnienie za żywymi"
Modlitwę tę zaczyna kapłan od słów „Pomnij, Panie, na sługi i służebnice Twoje N.N...." i tu właśnie wymienia imiona osób sobie drogich, przede
wszystkim zaś tych, w których intencji odprawia Mszę świętą.
Kapłan, idąc za nakazem swego Mistrza: „Modląc się, nie mówcie wiele, jako poganie, którzy mniemają iż w wielomówstwie swoim będą wysłuchani" (Mt 3,7), całą swą modlitwę zamyka w jednym słowie: „Pomnij", Panie, lecz w tym właśnie jednym słowie wyraża wszystko; poleca Bogu wszystkie potrzeby tak duszy, jak i ciała tych, za którymi się modli. Wie bowiem Ojciec Niebieski, czego potrzebujemy, zanim Go o to prosimy (por. Mt 6, 8), wystarczy więc by tylko o nas wspomniał, a obsypie nas skarbami swych łask, które nam są tak niezbędne.
Po wymienieniu imion tych, których kapłan w szczególniejszy sposób Bogu poleca, modli się z kolei za wszystkich zgromadzonych. Ażeby zaś tym skuteczniej przemówić do miłosierdzia Bożego, powołuje się naprzód na wiarę obecnych i pobożność zgromadzonych, następnie na ich uczestnictwo w ofiarowaniu tej „Ofiary chwały" (Ps 49, 14), i w końcu na nasze wspólne zjednoczenie z całym Kościołem triumfującym.
„Pomnij, Panie... i na wszystkich tutaj obecnych, których Tobie wiadoma wiara i pobożność jest znana"...


3. Warunki należytego uczestniczenia we Mszy świętej
Wiara, to pierwszy i najważniejszy warunek do należytego uczestniczenia we Mszy świętej. Wiara zaś nasza winna być nie wiarą oderwaną, która uznaje tylko prawdy do wierzenia podane, ale wiarą żywą, która wyraża się w niezachwianej ufności w moc i skuteczność tej Boskiej ofiary i sprawia, że mimo wszelkich trudności staramy się wytrwale, by w niej uczestniczyć z całym przejęciem się wielką tajemnicą.
Drugim warunkiem skutecznego słuchania Mszy świętej, jest pobożność. Pobożność zaś prawdziwa nie zasadza się na swym kornym i pobożnym na wygląd ułożeniu ciała, ani nawet na wewnętrznym tylko skupieniu lub czułości i uczuciowości serca; prawdziwa pobożność to hart duszy i niezłomna energia woli, to owa gotowość ducha, która nas skłania do stałego podjęcia się wszystkiego, czego od nas domaga się Bóg.


4. Przyklad heroicznej pobożności eucharystycznej pierwszych chrześcijan
W pierwszych wiekach Kościoła, gdy chrześcijanie nocy nie dosypiali, odprawiając przed mszą tzw. wigilie, gdy z wielkim trudem po pieczarach katakumbowych się kryli, aby wysłuchać Mszy świętej, gdy z narażeniem się nie tylko na prześladowania, ale często i na śmierć, dążyli do miejsc, gdzie się spełniała Boska Ofiara, gdy nawet w więzieniach kajdanami, kapłana współwięźnia, skowanego skłaniali do ofiarowania na własnych piersiach, aby się zasilać Pokarmem niebieskim, jak to czytamy o św. Lucjanie, kapłanie Antiocheńskim - w pierwszych wiekach - i przy takim wiernych usposobieniu, mógł kapłan śmiafo powoływać się na wiarę i pobożność zgromadzonych, bo wszystko za nią przemawiało.
A czy i dzisiaj z tą samą śmiałością i pewnością może powołać się kapłan na naszą własną wiarę i pobożność? Od nas to zależy. Pobudzajmy się tedy jak najskuteczniej do tej żywej wiary i prawdziwej pobożności, bo o tyle tylko okaże się nad nami miłosierdzie Boże, o ile Bogu będzie znana nasza wiara i pobożność wiadoma.
Pragnąc innym jeszcze powodem skłonić niejako Boga do okazania Swego miłosierdzia dla tych, za którymi się modli, przypomina kapłan Bogu, że właśnie oni są również uczestnikami w ofiarowaniu Ofiary ołtarza, ofiarując ją „za siebie samych i za wszystkich swoich, za odkupienie dusz swych, za nadzieję zbawienia i ocalenia swego i składają śluby swe Jemu, wiecznemu, żywemu, i prawdziwemu Bogu".
Tak więc szczególnie winniśmy ożywić wiarę w naszą mistyczną łączność z Chrystusem i kapłanem w ofiarowaniu Mszy świętej, by należycie wykorzystać te drogie chwile uczestniczenia w niej. Święty Alfons utrzymuje, iż znajdujący się na Mszy świętej mogą brać udział w jej korzyściach na równi z tymi, za których się ona odprawia. Błagajmy więc Boga o wielkie łaski i dary tak dla nas samych, jak i dla naszych najdroższych. Bóg jest wszechmocny i wspaniałomyślny, nie ograniczajmy się w naszych prośbach.


5. Łączność ze świętymi węzłem przyjaźni
W końcu przypuszcza kapłan ostatni „atak" do miłosierdzia Bożego, przypominając Mu o naszej ścisłej łączności ze wszystkimi świętymi, i o ich nieustannym wstawiennictwie. Dlatego też odmawia osobną modlitwę, w której zda się przywoływać do ołtarza całą kurię niebieską w osobie Najśw. Panny Maryi, dwunastu Apostołów i tyluż męczenników. Oto jej słowa: „W świętym zjednoczeniu, ze czcią wspominając przede wszystkim chwalebną zawsze Dziewicę Maryję, Matkę Boga i Pana naszego, Jezusa Chrystusa, tudzież błogosławionych Apostołów i Męczenników Twoich: Piotra i Pawła, Andrzeja, Jakuba, Jana, Tomasza, Jakuba, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Szymona i Tadeusza; Lina, Kleta, Klemensa, Sykstusa, Korneliusza, Cypriana, Wawrzyńca, Chryzogona, Jana i Pawła, Kosmę i Damiana, oraz wszystkich Świętych Twoich - przez ich zasługi i modlitwy prosimy Cię, abyś nas w każdej potrzebie pomocą swoją wspierać raczył. Przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Amen".


6. Skuteczność wstawiennictwa świętych i zachęta do ich wzywania
Odmawiając więc powyższą modlitwę, wyraża kapłan wiarę naszą w wielki dogmat „Świętych obcowania". „Świętych obcowanie" jest to łączność duchowna między nami na ziemi, między duszami w czyśćcu i świętymi w niebie, która sprawia, że nawzajem wspomagamy się w sprawie naszego zbawienia.
Jest to więc bramie pożycie i zjednoczenie łączące ziemian z niebianami nierozerwalnym węzłem miłości i przyjaźni. Ta przyjaźń właśnie wyraża się w tym, że my modlimy się do świętych, oni zaś wstawiają się do Boga za nami i łaski potrzebne nam wypraszają.
Święci bowiem, mając szczęście oglądania Boga, który wszystko widzi, tym samym widzą i rozumieją w Bogu nasze potrzeby, a kochając nas wieczną miłością jako członków tej samej wielkiej rodziny, nigdy nie gardzą naszymi prośbami, lecz łączą swe modlitwy z modlitwami naszymi, wypraszając nam tym sposobem niezawodnie wszelkie łaski. Bo czegóż odmówi im Bóg za ich umartwienia i dobre uczynki, jakie tu spełnili niegdyś z miłości ku Niemu?! Owszem, powiedzieć możemy, że święci zniewalają niejako Boga do wysłuchania ich próśb, bo jako żołnierze przed królem - zaznacza św. Chryzostom - tak oni odsłaniają przed królem niebieskim swe rany odniesione w walce życiowej, a wtedy Bóg nie może im niczego odmówić.
Starajmy się tedy jak najczęściej wzywać świętych, by tym bardziej zacieśnić ową miłością spójnię ziemi z niebem i by tym obfitsze otrzymać łaski.
GK 10 (1936) 388-392.