TOM 9/ MSZA ŚWIĘTA: CZĘŚĆ III MSZY ŚWIĘTEJ - KOMUNIA ŚWIĘTA

l. Wielość i siła wzruszeń serca kapłańskiego
Przez Przeistoczenie dopełniła się bezkrwawa Ofiara ołtarza. Polecenie naszego Zbawcy: „To czyńcie na moją pamiątkę" (l Kor 11, 24), zostało wypełnione. Nadchodzi już czas naszego zjednoczenia z Hostią-ofiarą. Jezus w Najświętszym Sakramencie utajony woła z miłością: „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało Moje!" (Mt26,26).
Ileż to uczuć wstrząsa naraz sercem kapłana!... Za chwilę ma się stad nowy cud miłości Bożej... Jezus, prawdziwy Bóg i Człowiek, stanie się jego pokarmem, połączy się z nim miłosnym zjednoczeniem, zjednoczeniem prawdziwym, rzeczywistym, nierozdzielnym, ubóstwiającym.
Wobec tak niewymownej łaski, rozrzewnia się kapłan, miłosna radość zalewa serce, drży jednak, bo świadom jest swej niegodności. Zwraca się więc do wiernych z usilną prośbą o wsparcie go swą modlitwą: „Módlmy się!". Módlmy się, by Bóg zanim wstąpi do serc naszych raczył je uczynić godnym sobie mieszkaniem.

2. Modlitwa Pańska - przygotowaniem do Komunii [świętej]
Lecz jak mamy się modlić? Jakich słów dobierzemy do wyrażenia wszystkich uczuć naszych, wszystkich naszych próśb?
Oto sam Zbawiciel przychodzi nam z pomocą: „Gdy będziecie się modlić, módlcie się tak: »Ojcze nasz, który jesteś w niebie, święć się Imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy winowajcom naszym. I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego«" (Mt 4, 9-13).
Zaprawdę nie masz stosowniejszej modlitwy w obecnej chwili Mszy świętej, jak ta starożytna, a zawsze nowa Modlitwa Pańska. Któż jednak, widząc się tak nędznym, ośmieli się wznosić tak poufne wołanie, to słodkie miano Ojca do Boga swego Stworzyciela, którego tylekroć razy obrażał i znieważał swymi grzechami?

3. Z poufałością dziecka - do Ojca
Nie cofa się jednak kapłan, w jednym mgnieniu oka zda się obejmować nową naukę Zbawiciela, Jego rzewne przypowieści o owieczce zbłąkanej, o synu marnotrawnym, woła więc ośmielony: „Zbawiennymi rozkazami (Chrystusowymi) upomnieni, i Boską ustawą pouczeni, odważamy się mówić: Ojcze nasz..". Jakby chciał przez to usprawiedliwić własną i naszą śmiałość. Bo rzeczywiście, jeżeli ośmielamy się odnosić do Boga z poufałością dziecka, czynimy to z polecenia Jego Syna, On nas bowiem tak nauczył. Tytuł Ojca odnośnie do Boga, nieznany był ludziom przed Chrystusem. Żydzi, choć naród wybrany, nie śmieli Boga nazywać swym Ojcem, bo raczej się Go bali, niż miłowali. Dopiero Jezus Chrystus odkrył ludziom niebieski sekret, okazał, iż Bóg jest prawdziwym Ojcem, owszem, iż wszelkie ojcostwo na ziemi od Niego [bierze nazwę] i pochodzi (por. Ef 3,15). Tak też Zbawiciel świata zaszczepił w sercu ludzkości, w miejsce bojaźni, miłość synowską, miłość dziecięcą.

4. Prośby dotyczące powagi Boga
Jakież prośby zawiera Modlitwa Pańska? Codziennie ją odmawiamy, lecz czy zawsze zdajemy sobie sprawę ze znaczenia jej słów? Czy zawsze zastanawiamy się nad tym, o co właściwie w niej błagamy?
Święty Augustyn powiada, że w każdej modlitwie bez wyjątku, jeśli dobrze i odpowiednio się modlimy, o nic innego nie prosimy jak tylko o to, co w modlitwie „Ojcze nasz", bo ona - uzasadnia to św. Tomasz - zawiera wszystko, czego słusznie pragnąć63 i czego słusznie powinniśmy się bać. W krótkich i [treściwych] słowach wyraża Modlitwa Pańska siedem pierwszych i ostatecznych próśb. Trzy pierwsze prośby mają na
celu - o ile tak się wyrazić można - dobro samego Boga, są to prośby szczerej, prawdziwej miłości, która zapomina o sobie, by się zająć prawdą Umiłowanego. Cztery następne zaś odnoszą się do naszych własnych interesów, mają one być jakby skutkiem pierwszych.

a. „Święć się Imię Twoje" (Mt 6, 9)
Imię jest wyobrażeniem osoby. Święcić, czyli czcić imię, to znaczy hołd i chwałę oddawać osobie noszącej to imię. W słowach więc „Święć się Imię Twoje" prosimy o spełnienie się pierwszego celu naszego istnienia, głównego celu zamierzonego przez Boga w stworzeniu całego świata, a tym jest chwała Boża. „Święć się Imię Twoje"..., to znaczy, spraw Panie, by Cię wszystkie narody poznały, by w Ciebie i w prawdy przez Ciebie objawione jak najmocniej uwierzyły, by w Tobie jako swym najlepszym Ojcu całą swą ufność i nadzieję pokładały, by Cię całą duszą i sercem ukochały. O to mamy się modlić zawsze, lecz szczególnie podczas Mszy świętej, bo kiedyż Imię Ojca dozna większej czci, jeżeli nie podczas ofiary, którą Mu składa wraz z nami Syn Jego Jednorodzony, tej niewymownej ofiary, dającej nam tak stosowną okazję do wypełnienia najwznioślejszych aktów wszystkich cnót?

b. „Przyjdź Królestwo Twoje" (Mt 6, 10)
Oto przedziwny okrzyk miłości nie znającej zwłoki. Sercu kochającemu Boga nie wystarczy, by Imię Jego w słowie było czczonym i wychwalanym, ono pragnie, by Bóg zamieszkał wśród nas jako prawdziwy Król, by zapanował nad światem całym, Bóg bowiem jest Królem wszechświata, bo go z nicości wyprowadził i rządzi nim przedziwnymi prawami swej świętej Opatrzności.
Przez słowa „przyjdź Królestwo Twoje" wyrażamy właśnie gorące pragnienie, by wszystkie narody uznały to Boskie królowanie nad sobą, by chciały Mu się podobać szczerze i bez zastrzeżeń, a także by Bóg zechciał już w końcu dojść swego prawa sponiewieranego, obalając władztwo szatana i wznosząc na miejscu jego tronu swój własny Boży tron.
GK 11 (1937) 79-81.

Bóg jest również królem dusz naszych, bo je stworzył na obraz i podobieństwo swoje (por. Rdz l, 27), i chciał w nich zamieszkać jak w świątyni (por. l Kor 3, 16). Dlatego też w powyższych słowach błagajmy Go, by raczył wziąć dusze nasze w swe wyłączne posiadanie, by zapanował nad wszystkimi ich władzami, poruszeniami i uczuciami, by nimi zawsze kierował, byśmy w zachwycie beztroskiej miłości mogli śpiewać z Psalmistą: „Pan mną rządzi, i na niczym mi szkodzić nie będą... bo choćbym też chodził wpośród cienia śmierci, bał się nie będę złego, bo wiem, że Ty, Panie, jesteś ze mną" (Ps 22,1.4).

c. „Bądź wola Twoja"
„Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi" (Mt 6, 10). Spełnienie woli Bożej, to bezpośredni skutek jego nad wszechświatem królowania. Spełnia się ta przenajświętsza wola Boża w niebie, wśród aniołów i świętych, spełnia się na niebie gwiaździstym, gdzie miliardy światów niezmiennie wirują przez wieki po wytyczonych przez Boga granicach. Spełniają ją na ziemi żywioły: ziemia i powietrze, rwące rzeki i potoki, rozhukane fale mórz, boć Bóg „ugruntował ziemię na podstawie jej, i nie nachyli się na wieki" (Ps 103,5), zgodnie z Jego wolą „podnoszą się góry, zniżają pola na miejsce, które im założył" (Ps 103, 8), wodom „położył kres, którego nie przestąpią ani się wrócą pokryć ziemię" (Prz 8,29). Świat roślinny i zwierzęcy, na Boże skinienie, w mig wypełniają Jego wolę. Wszystko, co jest i co żyje zda się wzajemnie współzawodniczyć w wypełnianiu woli Bożej.
Jest jednak jedno stworzenie, co swą czynnością zakłócić chce ten harmonijny akord zgody. Człowiek, wyposażony przez Stwórcę skarbem wolnej woli, człowiek jeden podnosi sztandar buntu przeciw Niemu. On jedynie nadużywając darów Bożych, śmie sprzeciwiać się Bogu.
Bóg mu mówi: „Człowiecze! »Jam jest Pan Bóg Twój, nie będziesz miał bogów cudzych przede mną«" (Wj 20, 3), a człowiek, nędzny robak tej ziemi, odpowiada: Non sewiam - Nie będę Ci służył (Jr 2, 20), bo bogiem moim [jest] moje ciało, moje własne „ja". Bóg mu mówi: człowiecze, „pamiętaj, byś dzień święty święcił" (Wj 20, 8), a człowiek, jeżeli nie słowami to czynem mówi: Nie! Nie będę dnia świętego święcił. Bóg mu mówi: „nie będziesz zabijał, nie będziesz cudzołożył, nie będziesz pożądał cudzej własności" (Wj 20, 13. 14. 17), a człowiek, dla okazania swej wolnej woli czyni na przekór, wręcz przeciwnie.
Przez słowa więc: „bądź wola Twoja" (Mt 6, 10) błagamy usilnie, by Bóg już raz poskromił naszą niesforność, ugiął naszą pychę, byśmy nigdy nie sprzeciwiali się Jego świętej woli, owszem, byśmy zawsze i we wszystkim starali się ją wypełniać, zgadzając naszą wolę z wolą Bożą.
Uważajmy tedy o co prosimy i usiłujmy, by słowa, które mówimy, nie były tylko czczą formułką, ale by im towarzyszyła szczera i stanowcza wola, oraz skora gotowość przyjęcia z rąk Bożych wszystkiego, cokolwiek będzie wolą Jego. Nie nalegajmy, by się spełniała zawsze nasza wola, lecz by się stała we wszystkim wola Boża.

d. „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj"
Oto prośba dotycząca potrzeb naszego ciała i duszy naszej. Nie prosimy tu o majątek, rozkosze i zbytek, ale tylko o chleb powszedni. O chleb powszedni, to jest o posiłek codzienny, posiłek wystarczający nam tylko na dzień dzisiejszy, bo o jutro nie mamy się co troszczyć; gdy następny dzień zaświta, wznowimy naszą prośbę. Ojciec Niebieski bowiem, co nasyca ptaszki, które ani sieją, ani żną (Mt 6, 26), stokroć troskliwszy jest o nas. Zaoszczędźmy więc sobie tylu wyniszczających nasze siły zachodów, tylu bezużytecznych trosk, dręczących niepokojów o wzbogacenie się, bo „wielki jest zysk - powiada św. Paweł - pobożność z przestawaniem na małym, a którzy bogatymi chcą być, wpadają w pokuszenie i sidła diabelskie, i w wiele pożądliwości niepożytecznych i szkodliwych, które pogrążają ludzi na zatracenie i zgubę. Albowiem korzeniem wszystkiego złego jest chciwość, której niektórzy pragnąc, pobłądzili od wiary i uwikłali się w wielkie boleści" (l Tm 6, 6).
Z prośbą o chleb dla ciała winna się łączyć prośbą o chleb dla duszy, bo jak życie ciała zamiera bez chleba, tak też życie duszy bez posiłku duchowego. Szczególnie więc w tej chwili Mszy świętej winniśmy wzbudzić gorące pożądanie przyjęcia do swego serca Jezusa w Komunii świętej, bo choćbyśmy nie mogli w tym dniu przystąpić do stołu Pańskiego, to jednak - jak powiada św. Matka nasza Teresa - przysposabiając się do przyjęcia Jezusa, nigdy nie pozostaniemy pozbawieni jego słodkich darów.

e. „Odpuść nam nasze winy"
„Odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom" (Mt 6, 12). Z jaką skruchą i żalem winniśmy wymawiać te słowa, z jaką miłością bliźniego, z jakim duchem przebaczenia naszym winowajcom. Rozważmy dobrze, o co tu prosimy, byśmy sami na siebie nie ściągali sprawiedliwości gniewu Bożego. Jak bowiem my będziemy postępowali z tymi, którzy nas w czymkolwiek obrazili, tak samo postąpi Bóg z nami. Jeżeli zawsze szukać mamy pojednania z naszymi braćmi, to o ileż bardziej w dniu, w którym przystępujemy do Komunii świętej. Nie było cnoty, która by z większą komunikującym zalecana była pilnością, jak zgoda i miłość wzajemna. Zalecał ją Pan Jezus, gdy nakazywał, by zostawić ofiarę przy ołtarzu i iść pogodzić się z bliźnim, a później dopiero ofiarę składać (por. Mt 5,23n); diakon również podczas Mszy świętej we wszystkich liturgiach jej konieczność przypominał zgromadzonym wiernym, a wreszcie Ojcowie święci do niej gorąco zachęcali najbardziej przekonującymi dowodami.
Wykorzeniwszy ze serca wszelką zawziętość, wzbudźmy szczery akt miłości względem naszych nieprzyjaciół i wtedy dopiero z ufnością wołajmy: Ojcze Niebieski, odpuść nam nasze winy! Daj oczom naszym - łzy Piotrowe, sercu - skruchę Magdaleny, woli - stanowczość Augustyna, byśmy przez żałość, wiarę i miłość otrzymali od Ciebie łaskę prawdziwej pokuty i odpuszczenie wszystkich grzechów.

f. „I nie wódź nas na pokuszenie" (Mt 6, 13)
Pokusy same przez się nie są grzechem, owszem, jak złoto w ogniu oczyszcza się, nabierając połysku sobie właściwego, tak samo dusza wśród pokus nabiera tężyzny i hartu. Niekiedy jednak pokusy mogą nas do grzechu pobudzić. Dlatego też w słowach powyższych błagamy Boga nie o to, byśmy pokus nie mieli, lecz żebyśmy przy pomocy Bożej pokusom nie ulegli, byśmy się oprzeć i je zwyciężyć mogli. Pan Bóg obiecał nam proszącym pomoc swej łaski do zwyciężenia pokus (por. l Kor 10, 13), ale nadaremnie o tę pomoc prosić będziemy, jeśli sami nie będziemy ze swej strony czynić wszystkiego cośmy powinni, aby niebezpieczeństwo pokus od siebie oddalić. Kto bowiem szuka niebezpieczeństw i ich nie unika, w nich zazwyczaj ginie.

g. „Ale nas zbaw ode złego" (Mt 6, 13)
W tej końcowej prośbie Modlitwy Pańskiej, kapłan zda się mieć na myśli potrójne zło gnębiące ludzkość od wieków całych. Tym złem jest przede wszystkim grzech, następnie to wszystko, co do grzechu prowadzi, a wreszcie to wszystko, co jest następstwem i skutkiem grzechu. Już przez pierwszy grzech człowiek utracił dary nadprzyrodzone, jak: łaskę uświęcającą, wolność od śmierci, wieczną szczęśliwość. W darach zaś przyrodzonych odniósł poczwórną bolesną ranę: ranę nieświadomości, przez którą umysł stał się mniej zdolny do poznania prawd Bożych, ranę złości, wskutek której wola łatwo skłania się do złego, a z trudnością uprawia cnotę; ranę słabości, wskutek czego niechętnie robi trudniejsze wysiłki celem dojścia do doskonałości; wreszcie ranę namiętności, przez co człowiek niepomiernie pożąda rzeczy zmysłowych, wbrew własnemu rozumowi. Jezus Chrystus przywrócił ludzkości godność synostwa Bożego, zabliźnił jej rany. Niestety, przez nowe grzechy ludzkość znów popadła w niewolę szatana, w morze zła i cierpienia. Dlatego też z tym większą ufnością, z tym głębszą wiarą winniśmy wołać: Ojcze nasz... zbaw nas ode złego, wybaw nas od grzechu, a wszystko inne będzie nam przydane.
GK 11 (1937) 114-117.