TOM 9/ MSZA ŚWIĘTA: JAK KOŚCIÓŁ ROZDZIELA „SKARBY" MSZY ŚWIĘTEJ

Kapłan nie może wątpić o Miłosierdziu Bożym. Wierzy mocno, iż modlitwa jego, zanoszona w imieniu całego Kościoła, będzie wysłuchana, dlatego też przerywa kanon, by skarby Boże rozdzielić między wiernych, najprzód umarłych, a następnie i żywych.

l. Wspomnienie zmarłych, modlitwa za żywych
Z ofiary Jezusowej, z Męki Jego i Śmierci, jedni z pierwszych skorzystali więźniowie otchłani i czyśćca. Dusza Zbawiciela bowiem zaraz po oddzieleniu się od ciała, wstąpiła do tych tajemniczych krain, napełniając dusze sprawiedliwych pociechą i weselem.
Msza święta, będąc bezkrwawym powtórzeniem Ofiary Chrystusa na Krzyżu w równej mierze zdolna jest wspomagać stęsknionych i cierpiących więźniów czyśćcowych.
Dlatego też kapłan, idąc za tradycją apostolską, przejęty współczuciem dla tych biednych dusz, błaga Boga, by i je raczył przypuścić do uczestnictwa w
nieskończonych skarbach Mszy świętej. Modli się więc z całą żarliwością swej duszy: „Wspomnij też Panie, na sługi i służebnice Twoje (i tu wylicza naprzód imiona tych za których Mszę świętą odprawia, a następnie imiona drogich sobie osób), którzy nas wyprzedzili, mając znamię wiary i śpią snem pokoju. Tym duszom, Panie, i wszystkim w Chrystusie odpoczywającym, abyś raczył dać miejsce ochłody, światłości i pokoju - błagamy Cię przez tegoż Chrystusa, Pana naszego. Amen".

2. „Nam też grzesznym sługom...".
Prośba o wspólnotę ze świętymi w niebie
Wspomnienie o szczęściu niebios, owego miejsca pokoju, porusza do głębi kapłana. Myśl jednak jego powraca do Kościoła walczącego, do którego sam należy, a widząc, że to życie ziemskie tak pełne jest nędzy, pokus i upadków, uderza się z pokorą w piersi, podnosi głos - jedyny raz podczas kanonu - i woła: „Nam też, grzesznym sługom Twoim, w wielkości miłosierdzia Twego nadzieję pokładającym, racz dać jakąkolwiek cząsteczkę i wspólność z świętymi Apostołami Twoimi, Męczennikami: Janem, Szczepanem, Maciejem, Barnabą, Ignacym, Aleksandrem, Marcelinem, Piotrem, Felicytą, Perpetuą, Agatą, Łucją, Agnieszką, Cecylią, Anastazją i ze wszystkimi świętymi Twoimi, w towarzystwo, których racz nas policzyć, prosimy Cię, nie tak ze względu na zasługi nasze, jak na to, że jesteś dawcą odpuszczenia. Znacząc następnie potrójnym znakiem krzyża dary konsekrowane, mówi: Przez Chrystusa Pana naszego, przez którego, Panie, te wszystkie dary zawsze stwarzasz, poświęcasz, ożywiasz, błogosławisz i nam ich udzielasz".

3. Akt skruchy i nadziei nieba
Uderzmy się i my w piersi z żalem i skruchą za nasze tylokrotne upadki, i błagajmy z ufnością dziecka o tę szczęśliwość wieczną, o wieczne towarzystwo świętych męczenników i męczennic. Nigdy nie traćmy z pamięci nieba, wszak całe nasze życie jest jego tylko przygotowaniem i zdobywaniem. Och, gdybyśmy chcieli raz o tym się przekonać, z jakąż ochotą i radością, z jakim zdaniem się na wolę Bożą, dźwigalibyśmy nasz codzienny krzyż!

4. Oddanie czci i chwały Bogu Ojcu
Na zakończenie kanonu, kapłan wznosi jakby krótki hymn pochwalny ku czci Boga Ojca. Bierze do ręki Przenajświętszą Hostię i Kielich, i mówi: „Przez Niego, (tj. Chrystusa) z Nim i w Nim bądź Tobie, Bogu Ojcu Wszechmogącemu w jedności Ducha Świętego, wszelka cześć i chwała przez wszystkie wieki wieków". Ministrant w imieniu wiernych odpowiada Amen: „Tak niech się stanie".

5. Parafraza końcowej doksologii konieczność łączności z Chrystusem
Po otrzymaniu tylu łask i dobrodziejstw od Boga za pośrednictwem Jezusa Chrystusa, słuszną rzeczą jest, byśmy ciągle wychwalali miłosierdzie Boże przez tegoż Chrystusa w Chrystusie i z Chrystusem.
Przez Chrystusa, albowiem wszystko, co tylko istnieje oddaje cześć Bogu przez Niego. Wszak „wszystko - jak powiada św. Jan Ewangelista - przez Niego się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało" (J l, 3), a że wszystko, co z nicości było wyprowadzone, stworzone było dla chwały Bożej, przez Jezusa, więc istniejąc przez Niego też wychwala Boga. Łączmy się więc z wszechświatem, bo jako istoty rozumne, najbardziej uposażone w łaski Boże, tym więcej mamy Bogu do zawdzięczenia.
Z Chrystusem wychwalajmy Boga, bo sami z siebie nigdy nie będziemy zdolni godnie uczcić Nieskończonego Boskiego Majestatu. Cześć bowiem każdego stworzenia jest skończona, ograniczona, niedoskonała. Dopiero, gdy to nędzne stworzenie połączy się z Panem Jezusem, Bogiem-Człowiekiem, wtedy łącznie z Nim odda Bogu cześć, jaka Mu się należy.
W Chrystusie wreszcie oddawajmy cześć i chwałę Bogu, bo aby uczcić Boga, jak na to zasługuje, potrzeba koniecznie być złączonym z Chrystusem, najprzód przez wiarę prawdziwą, następnie zaś przez łaskę uświęcającą, inaczej bowiem wszystkie nasze pochwały, wszystkie nasze dobre uczynki, żadnej czci Bogu nie przynoszą.
GK 11 (1937) 40-43.