TOM 9/ MSZA ŚWIĘTA: KOMUNIA OBRONĄ I LEKARSTWEM DLA DUSZY

1. Ożywienie życia łaski, męstwa i zapału dla spraw Bożych
W dalszym ciągu modlitwy błaga kapłan, by Komunia święta posłużyła nam ku obronie i za lekarstwo dla duszy i ciała. Dziwną zaiste moc ma w sobie ten anielski Chleb żywota! Jest on przede wszystkim obroną dla duszy, bo jest jej pokarmem duchowym. Ożywia ją i wzmacnia przez wlanie nowego życia, życia nadprzyrodzonego, życia łaski. Dusza posilona tym pokarmem, staje się mężna, pełna energii i świętego zapału dla spraw Bożych, staje się niezdobytą twierdzą dla szatana.

2. Obrona ciała w niebezpieczeństwach
Ponieważ zaś ciało w tym życiu stanowi część nierozdzielną od duszy, skutki Komunii świętej, udzielają się również ciału. Toteż Komunia święta staje się również obroną ciała. Bo nie tylko przytłumia i gasi w nim wszelkie namiętności, nie tylko broni od czarta, który przez ciało chciałby wkraść się do duszy, nie tylko zapewnia zmartwychwstanie, ale też daje temu ciału częstokroć prawdziwą obronę i zabezpieczenie w tysiącznych niebezpieczeństwach i przygodach tego życia.
Znany jest powszechnie szczegół z życia św. Leopolda, że gdy przyjął przed rozpoczęciem bitwy Komunię świętą, nie tylko sam stał wśród pocisków nietknięty, ale i inni za nim będący tegoż cudu doznawali. Święty Ambroży zaś, ten dziwny żywej wiary przykład o swym bracie [wspomina], że gdy odbywał podróż po morzu i okręt był bliski rozbicia, święty młodzieniaszek uprosiwszy kapłana, by mu podał Komunię świętą natychmiast z żywą wiarą rzucił się w morze i szczęśliwie dobił do brzegu. Pisma Ojców Kościoła pełne są podobnych przykładów.

3. Lekarstwo przeciw nałogom i oziębłości
Komunia święta staje się również lekarstwem dla duszy i ciała. Dla duszy, bo wyniszcza w niej wszelkie brudy złych nałogów, co ją oziębiają i czynią ociężałą i niezdolną do rzetelnej pracy nad własnym zbawieniem. Lecz i na choroby ciała częstokroć Komunia święta bywa skutecznym lekarstwem. Wystarczy wglądnąć w historię Świętych. Ileż tam przedziwnych cudów boskiej mocy? Wszystkim są znane szczegóły z życia św. [naszej] Matki Teresy. Z własnego doświadczenia z właściwą sobie pokorą i prostotą powiada o sobie: „Znam jedną taką, która podlegała bardzo ciężkim niemocom i często cierpiała srogie boleści, a za przyjęciem Komunii świętej wszystko to przechodziło, jakby ręką odjął i czuła się zupełnie zdrową. Zdarzało się to prawie za każdym razem, a cierpienia jej były tak wyraźne i oczywiste, że nie podobna, by je udawać mogła. Wiele innych jeszcze tym podobnych cudownych skutków mogłabym tu wymienić, jakie Komunia święta w tej duszy sprawiła; są to rzeczy najdokładniej mi znane, i wiem z wszelką pewnością, że żadnego w tym nie było kłamstwa".

4. Zależność wielkości powyższych wpływów od stopnia miłości i gorliwości w przygotowaniu Ojcowie Święci, gdy przechodzą do omawiania skutków Komunii świętej, zwykle mieszają się, tracą odwagę. Trzeba by być aniołem - powiadają - lecz i to nie wystarczy, potrzeba by przeniknąć samą istotę Boga, by móc pojąć moc i skutki jednej Komunii godnie przyjętej. Skutki jednak Komunii świętej udzielają się nam według większego lub mniejszego przygotowania, według stopnia miłości i gorliwości, z jaką ją przyjmujemy; wszystkiego więc powinniśmy się imać, by wzbudzić w naszym sercu jak największą żarliwość w przygotowaniu się do Komunii świętej. Pamiętać również potrzeba, iż owe skutki widzialne, oczywiste cuda zewnętrzne, owe słodycze, jakich doznawali święci, są to łaski nadzwyczajne, których Bóg często i świętym odmawia, by ich bardziej doświadczyć i wyzuć z miłości własnej. Szczęśliwa jednak dusza, która mężnie i bezinteresownie trwać będzie, wśród bolesnego nieraz doświadczenia!

5. Obrzędy przed Komunią świętą
Prośby o potrójną łaskę, to jest o pokój Boży, o wybawienie od grzechów i o godne przyjęcie Komunii świętej przeplatane są pewnymi obrzędami i czynnościami liturgicznymi, wyrażającymi bądź to ogólny nastrój duszy, bądź też usilność, z jaką się domagamy wspomnianych łask, lub też będącymi nowymi pobudkami do żarliwości i miłości. [...]

6. Starożytny ryt „łamania chleba"
Po skończeniu wyżej wspomnianej modlitwy, następuje starożytny ryt łamania chleba: fractio panis. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa, gdy konsekrowano całe chleby, musiano je łamać i dzielić na małe cząstki, by można było nimi obdzielić wszystkich wiernych. Dzisiejsze łamanie Hostii świętej na trzy części, jest jakby pamiątką tego starożytnego zwyczaju. Pierwsi jednak chrześcijanie w najprostszych nieraz obrzędach, nakazanych często samą koniecznością rzeczy, zwykli byli dopatrywać się wyższych celów,
wznioślejszych myśli. Tak też w łamaniu chleba widzieli symbol i przypomnienie poszarpanego i zmiażdżonego okrutnie Ciała Jezusowego.
Po przełamaniu Hostii świętej, kapłan najmniejszą cząstkę [...] wpuszcza do kielicha, odmawiając przy tym krótką modlitwę: „To połączenie i poświęcenie Ciała i Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa, niechaj nam przyjmującym będzie na żywot wieczny".
Wpuszczanie do kielicha i łączenie Ciała z Krwią Przenajświętszą, sięga czasów starożytnych Kościoła. Przechowywano bowiem początkowo małą cząsteczkę konsekrowanego chleba do następnej Mszy, podczas której wpuszczał ją kapłan do kielicha, dołączając również cząsteczkę nowo konsekrowaną dla uwydatnienia jedności i ciągłego trwania po wszystkie dni Eucharystycznej Ofiary.
GK 11 (1937) 292-294.