14/ Znajomość psychologii i chrześcijańskiej pedagogiki

Poznanie siebie jest wielką mądrością; "Obym znał Ciebie i znał siebie", tak modlił się wielki Augustyn. Z tego bowiem poznania, z tej psychologii eksperymentalnej siebie samej mistrzyni pozna naturę ludzką, rozwój umysłu, pamięci i woli, swoje żądze, skłonności i charakter, swoje pokusy, walki i trudności, swoje wady i upadki. Zrozumie ile kosztuje cnota, jak wielki jest wkład łaski i woli w dążeniu do celu, a przez to z łatwością zrozumie swoje nowicjuszki i odpowiednio nimi pokieruje.

Wiele się dziś mówi o pedagogice, o sztuce czy wiedzy wychowania. Bezsprzecznie, chrześcijańska pedagogika jest potrzebna, by nie [opierać] się tylko na własnych doświadczeniach lub na pewnej tradycji, która może zawieść. Z drugiej jednak strony, mistrzyni niech nie wierzy ślepo metodom wychowania zalecanym przez [różne] szkoły, lub nawet [teologów], lecz niech bada, czy metody te zgadzają się z duchem Kościoła, z jego posłannictwem, czy odpowiadają duchowi zgromadzenia; bo nierzadko metody grzeszą kultem rozumu pewnego siebie, niezależnością woli, zbytnią wolnością lub jednostronnością, podczas gdy czynnik nadprzyrodzony i wzór Boski Syna Bożego i Syna Człowieczego jest niedoceniany albo wprost wykluczany.

Gdy zaś chodzi o wychowanie Sióstr Dzieciątka Jezus, czynnik dziecięctwa Bożego i forma tego dziecięctwa z całym aparatem cnót z nim związanych ma być na pierwszym miejscu w wychowaniu. [Ponieważ] dzieci Boże wychowuje się na chlebie Ewangelii i na wzorze Dzieciątka Jezus.

W: Mały traktat..., dz. cyt., Łódź 2011.