3. Z Dzieciątkiem Jezus na ręku do znękanych wojną

Najmilsi w Chrystusie! Po krótkiej przerwie Świąt Bożego Narodzenia rozpoczynam dziś, z Nowym Rokiem znowu popołudniowe nauki. Wiem dobrze i wy to czujecie, że w czasach, w jakich żyjemy obecnie, nigdzie nas nic nie pocieszy, nie umocni na świecie. Jedno jest tylko, co nas trzyma, to ta nadzieja niezachwiana, że tu nie mamy stałego mieszkania, lecz przyszłego szukamy (por. Hbr 13,14), czyli ufność w Bogu, w Jego dobroć i miłosierdzie. Jeśli zasmucił, to znów pocieszy, jeśli ukarał, to po to, by uzdrowić, jeśli nas próbował, to po to, abyśmy wytrwali. I dlatego nigdzie tak bezpiecznie nie jest i spokojnie, jak w Kościele, gdzie słyszy się słowa pociechy i otuchy, słowa Boże, na których opiera się świat i wszystko co na świecie. Bo wszystko przeminie, ale słowa Pańskie i ich obietnice nie przeminą (por. Mk 13, 31). Cóż wam za zapowiedź niosę w tym Nowym Roku! Miłą zapowiedź. Pozdrowienie ze żłóbka Jezusowego.

Pozdrawia was wszystkich Pan Jezus i do każdego rączki święte wyciąga, i każdemu błogosławi. I każe mi Pan Jezus powiedzieć, że o was nie zapomniał i nie zapomina. Kazał mi powiedzieć, abyście się nie smucili, miła trzódko, i nie upadali na duchu, że On w tym roku z wami dzielił będzie waszą dolę, z wami cierpiał będzie wojnę i głód, i wygnanie, z wami będzie sierotami i wdowami. Każe wam powiedzieć, abyście nic o tym nie wątpili, bo gdyby inaczej być miało, to nie przyszedłby narodzić się w stajni między bydlętami, na zimnie, lecz poszedłby na królewskie komnaty i wygody. On ukochał to już przed wami, co wy teraz cierpicie. Patrzcież zatem na żłóbek i opuszczenie żłóbka, a znajdziecie pokój, nawet wśród śmierci i zniszczenia niesionych przez wojnę. Gdybym mógł dziś składać każdemu życzenia, szedłbym od domu do domu, w jednej [ręce] z Dzieciątkiem Jezus i wołał: Pokój wam ludzie dobrej woli (por. Łk 2, 14)! Gdzie Jezus jest, tam wszystko jest. W drugiej [ręce] trzymałbym cierniową koronę i mówił: cierpliwości i wytrwałości, bo bólu i płaczu nie braknie. Gdy jednak Król nasz i Pan w cierniach, to trudno, by poddany i sługa był w różach.

Na bramie starego roku, przynajmniej tak się spodziewam, wypisaliście wszyscy z żalem serdecznym słowa pokuty: Moja wina! Na bramie zaś Nowego [Roku] wypisuje Kościół św. słowa zbawienia: Imię Jezus, co się tłumaczy: Zbawiciel. Dzisiejsza Ewangelia [mówi] wyraźnie, że obrzezano Dziecię i nazwano imię Jego Jezus (por. Łk 2, 21). To święte imię Jezus ma świecić nam i przewodniczyć w całym roku, z nim mamy pracować i cierpieć, z nim modlić się i wytrwać, z nim płakać i cieszyć się, z nim pomnażać dobra i w dobrym się utwierdzać, aby On, Pan, zawsze był we wszystkim i ponad wszystko błogosławiony i wielbiony. Bo na to On przyszedł, aby był z nami, a my z Nim.

Aby wam to wzajemne pożycie z Panem Jezusem ułatwić, dać Go wam poznać, pokochać i naśladować, mam zamiar w tym roku, a może i w następnych, mówić wam wyłącznie o Jezusie Chrystusie. Prawda, że czyniłem to dotąd także, lecz teraz pragnąłbym to uczynić w sposób inny, wyłączny. I dlatego w tegorocznych naukach niedzielnych będę wam opowiadał i tłumaczył życie Pana Jezusa według czterech Ewangelii, jakie mamy. Dotąd słyszeliście częściej słowa moje, choć nie moje, teraz będziecie słuchać słów samego Ducha Świętego o Zbawicielu i karmić dusze wasze słowami, i naukami, i przykładami, i życiem samego Jezusa Chrystusa.

Taki wam zatem ofiaruję podarunek na tegoroczną gwiazdkę: Życie Zbawiciela.

W: A. Gądek OCD, Król mojej duszy, Archiwum Założyciela, Łódź 1998.